piątek, 20 maja 2016

RECENZJA - seria "After" Anny Todd. O tym, jak być wiernym samemu sobie



 

Każdy z nas ma taką książkę, którą wstydzi (albo powinien się wstydzić) lubić. Która jest schematyczna, momentami dość mocno irytująca, nieco oderwana od rzeczywistości i czasem monotematyczna. Książkę znienawidzoną przez tłumy i zbyt często obrzucaną błotem. Taką, której nie wypada lubić, a już na pewno się do tego przyznawać, bo sympatia do niej tożsama jest z brakiem gustu (i często - mózgu) .
Dla mnie taką książką jest właśnie "After" (razy cztery). Teraz - także "Before".


O "After" swego czasu było naprawdę, naprawdę głośno (w dużej mierze dzięki sprawnej akcji promocyjnej  zorganizowanej przez pewną sieć księgarnio-nieksięgarni). Niemiłosiernie długo wzbraniałam się przed samą choćby myślą o tym, by ją przeczytać. Okładkowy opis nie brzmiał zbyt zachęcająco, a dodatkowa informacja jakoby "After" było fanfiction o członkach popularnego brytyjskiego boysbandu wywoływała u mnie salwy niepohamowanego śmiechu. Bo litości, czy ja mam 5 lat, żeby zachwycać się tymi wypacykowanymi chłopaczkami?
I w tym właśnie momencie powinnam przyodziać się w czapkę niewidkę i zniknąć (albo wcześniej spłonąć ze wstydu), bo nie da się wyrazić słowami, jak bardzo daleka byłam od prawdy. Dziś uwielbiam "After" i z niecierpliwością czekam na "Nothing More" i "Nothing Less" Anny.
Ach. I jestem Directioners, oczywiście. 








Chyba każdy wie o czym jest "After" (jeśli nie--> chodźcie ). Wiele osób zarzuca Tessie głupotę, bezmyślność i bycie jedną z najbardziej irytujących książkowych bohaterek. Choć osobiście znam takie, do których określenie te pasowałoby jeszcze bardziej (Betsabo, Anno Karenino - to o was) to trudno mi nie przyznać im choć odrobiny racji. 
Tessa Young nigdy nie należała do osób, do których pałałabym sympatią. Jest dziecinna, nieracjonalna, naiwna i niesamowicie wkurzająca. Oczywiście jest też najpiękniejszą na świecie dziewczyną, która swą urodą oszałamia każdego męskiego osobnika, jaki tylko stanie jej na drodze. Rzecz jasna nie zdaje sobie z tego sprawy i wciąż pozostaje skromną, niewinną istotką (och, Anno, doprawdy...?). Hardin jest... inny. Pokryty tatuażami niemal do granic przyzwoitości, ozdobiony niedorzecznymi kolczykami i bliznami na duszy, które skrzętnie ukrywa za maską kobieciarza i nierzadko chama. Biorąc pod uwagę schematyczność NA (do którego - jakby nie było - "After" należy) możecie pobawić się w Sherlocka i spróbować przewidzieć jaka relacja połączy tę dwójkę. Na pewno traficie.


"After" to niekończące się wzloty i upadki. Miliony kłótni i tysiące przeprosin. I choć ten powtarzający się cykl irytuje i momentami nudzi (bo ileż można czytać o tym samym?) to Todd w jakiś magiczny sposób sprawia, że wciąż chce się więcej. Jeszcze jeden rozdział. Jeszcze jedna kłótnia. Jeszcze jedna książka. I tak niemal przez trzy tysiące stron. 






Zakończenie pierwszej części przewidziałam, drugiej sobie zaspoilerowałam ( :(  ), trzeciej mnie zaskoczyło, czwartej - ucieszyło. To, co fajne w całej serii to fakt, że Anna zdecydowanie ewoluuje jako pisarka. W kolejnych częściach znacznie uszczupla ilość erotycznych scen między Hessą, pojawia się za to więcej wątków rodzinnych i przede wszystkim - więcej prawdziwiej miłości. Cieszę się też z tego, że już w drugim tomie Anna zdecydowała się na narrację z dwóch perspektyw, bo im dalej, tym bardziej irytującą stawała się Tessa. I choć początkowo szczerze nienawidziłam Hardina  (poważnie, nie wiem czy kiedykolwiek wcześniej spotkałam bohatera, do którego czułabym tak dalece posuniętą antypatię) to z czasem niesamowicie go polubiłam i częściowo nawet rozumiałam. Życzyłam mu posiadania nieco więcej oleju w głowie i trzymałam kciuki, by zwalczył demony, które nawiedzały go za dnia i dręczyły w nocy.


 






"Before". Podstawowym błędem (który pewna grupa osób niestety popełnia) jest sięgnięcie po tę książkę bez znajomości serii. To nie prequel, a dodatek TYLKO i wyłącznie dla fanów całego "After". Odkrywa kawałki z przeszłości bohaterów drugoplanowych (jak Steph, Molly czy Zed) i wprowadza nas w kulisy SPOILER   zakładu z pierwszej części   SPOILER! Tłumaczy postępowanie Hardina i w krótkich urywkach ukazuje go w czasach jego dzieciństwa. 
Osoba, która nie zna "After" będzie miała mętlik w głowie i nie zrozumie przeskoków czasowych, które w "Before" są bardzo częste; osoba, która nie jest fanem - niepotrzebnie się zirytuje.
Tym, którzy nie czytali serii, ale ulegają uprzedzeniom i zatwardziale mówią "nie będę czytać tego chłamu" powiem tylko, by spróbowali z pierwszą częścią. Mówiłam tak samo, a dziś - jak widać - jestem jedną z fanek, która jako pierwsza ustawi się po autograf na czerwcowym spotkaniu z Anną. Jeśli przeczytacie jeden tom i stwierdzicie, że to faktycznie "byle co"... Cóż, macie takie prawo ;)
W końcu nie każdy musi lubić to samo.







26 komentarzy :

  1. A mnie jakoś do tej serii nie ciągnie :D zupełnie nie moje czytelncze klimaty, ostatnio wsiąknęłam w fantastykę i to w tym gatunku szukam książek dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ;) New adult nie każdemu pasuje, wiele osób uskarża się na wielokrotnie powielane schematy i jednakowych bohaterów. Mnie z kolei średnio po drodze z fantastyką, choć powoli próbuję się do niej przekonać. Niech każdy czyta to, co lubi, a będzie w porządku ;)

      Usuń
  2. Ja pamiętam After jeszcze z czasów, gdy było tylko fanfiction ;) I choć emocji się trochę pojawiło, to potem wkradla się taka monotonia... przestałam czytać i teraz po książki nie zamierzam sięgać (choć jestem ciekawa, czy w jakiś sposób się różnią od fanfika, oprócz tych imion :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zdania, że drugi i trzeci tom powinny być zamknięte w jednym, wtedy na pewno byłoby dużo ciekawiej ;) A czy książka różni się od ff nie wiem, bo tego drugiego nie czytałam, ale wydaje mi się, że raczej nie bardzo, ot, dodano kilka dialogów.

      Usuń
  3. Tyle razy się natknęłam na tą książkę, ale nigdy nie przyszło mi sprawdzić o czym jest. Po przeczytaniu tej recenzji może jednak po nią sięgnę ^^ Choć nie wiem, czy wytrzymam z główną bohaterką hah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Przeczytaj pierwszy tom, jeśli się nie spodoba to nie ma sensu się męczyć; jeśli spodoba - wiadomo, co robić dalej ;)

      Usuń
  4. Mam zamiar zabrać się za całą serię, ale jeszcze nie wiem kiedy to zrobię. Mam nadzieję, że mi też te książki przypadną do gustu.
    Pozdrawiam :**
    http://zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się je błyskawicznie pomimo ich pokaźnej objętości ;) Poza tym zbliżają się wakacje... Może wtedy? :)

      Usuń
  5. Nie zamierzam czytać tej serii.Słyszałam ,że są to książki po prostu głupie,strata czasu. :)
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem przypadkiem do mnie trafiła. Koleżanka z klasy wiedząc, że skończyły mi się lektury, przyniosła mi wszystkie pięć (to było w zeszłym miesiącu) i powiedziała: "Czytaj!". Wtedy umarłam, przepadłam i zniknęłam. Zakochałam się w "After" niezaprzeczalnie. Nie mogę się doczekać kolejnych tomów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło, że ktoś myśli/czuje podobnie :) Wielkim plusem "After" jest to, że wszystkie tomy czyta się błyskawicznie. A na następne części, te o Landonie, oczywiście też czekam :)

      Usuń
  7. Przeczytałam After i chyba nie mam siły na Before... Tessa poraża mnie głupotą, Hardin... całokształtem. Co prawda, gdy już czytałam to nie mogłam się oderwać. Wcale nie odczuwałam obszerności książek... Ale za Before podziękuję :D
    Pozdrawiam. Katia (zaczytana-i.piszecomysle.pl)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak - "Before" na pewno nie jest najlepsze z całej serii, więc jeśli masz czytać na siłę to jest to faktycznie bez sensu. Jeśli jednak będziesz miała ochotę - zachęcam, bo choć "środek" jest już znany z całego cyklu, to "przed" i "po" jest interesujące ;)

      Usuń
  8. Nie czytałam i o całej serii usłyszałam dopiero, kiedy zauważyłam na stronie internetowej księgarni "Before" jako nowość. Czytałam same złe recenzje, ale nie jestem zniechęcona. W zasadzie mam ochotę ją przeczytać, ale boję się zakupić pierwszy tom, ponieważ lubię mieć skompletowane serie, a może okazać się, że nie będę w stanie tego przeczytać. Ciężki dylemat.

    Pozdrawiam ciepło, bookworm z http://ksiazkowoholizm.blogspot.com/ :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Ci się nie spodoba to zawsze możesz sprzedać na jakiejś grupie sprzedażowej;) Sama czytałam najpierw egzemplarze biblioteczne, a później kupiłam całość na własność ;)

      Usuń
  9. Ja bardzo lubię New adult, choć new adult już nie jestem :D Jednak do tej serii mnie nie ciągnie, próbowałam przebrnąć przez pierwsze strony, kończył się to odkładaniem lektury niemalże po stu stronach. Coś mi tam nie gra, styl autorki, jej wyobraźnia czy postać Hardina, a może raczej to na kim był wzorowany. Nie mogę się wgryźć w tę książkę, ale może jeszcze kiedyś dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) I szczerze, to samo co zniechęca Ciebie, zniechęcało i mnie. Hardina wprost nienawidziłam, HS chyba nie lubiłam. Jak widać totalnie mi się odmieniło :D

      Usuń
  10. Niestety, nie przekonuje mnie nadal. Po tysiąckroć wybacz!
    Przepraszam za długą nieobecność! Już powracam i nadrabiam zaległości.
    Pozdrawiam i zapraszam na konkurs oraz przedpremierową recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybaczam! :) Nie każdy musi lubić to samo. I tak np. wiem, że wiele osób zachwyca się serią LUX, a dla mnie jest ona co najwyżej przeciętna. Co nie zmienia faktu, że nadal mają prawo ją lubić ;)

      Usuń
  11. Masz racje, ze czasem trudno sie przyznać do sympatii dla danej książki. "After", która momentami jest strasznie płytka i irytująca, wprost zawładnęła moim sercem. Pierwszy tom udało mi się przeczytać w dwa dni, ale z resztą nie poszło mi juz tak gładko. W pewnym momencie zatrzymałam się w połowie trójki, do której wróciłam po dwóch miesiącach. Osobiście pokochałam postać Hardina co najprawdopodobniej spowodowane było jego podobieństwem do pewnej znanej mi osoby.

    Gdybys miała ochotę, zapraszam do mnie:
    http://ucieczka-w-swiat-literatury.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tom pierwszy niesamowicie wciągał, drugi i trzeci powinny zostać moim zdaniem połączone w jeden. A Hardina też kocham, choć bardzo możliwe, że w prawdziwym życiu byśmy się nie polubili.

      Usuń
  12. Czytałam i bardzo mi się podobała, ze względu takiego, że jak myślałam, że autorka już niczym mnie nie zaskoczy to po paru stronach musiałam to cofnąć :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Mój blog-KLIK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakończenie pierwszej części było dla mnie przewidywalne, ale trzeciej już nie :D W pewnym momencie takie rozwiązanie przemknęło mi przez głowę, ale stwierdziłam, że to absolutnie nie będzie prawda. A jednak :D

      Usuń
  13. Czytałam jak na razie tylko pierwszy tom. Na samym początku nie byłam zachwycona: bo wiele scen erotycznych, bo ciągłe rozstania i powroty... Jednak teraz, kiedy minęło kilka miesięcy, z zadowoleniem kupiłam After i stwierdzam, że jest coś w tej serii, co mnie przyciąga. Nie mogę się doczekać, aż kupię kolejne części. :)
    Pozdrawiam ciepło
    Dominika z booksofsouls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DOKŁADNIE! :D Na początku też nie byłam fanką, ale fakt, że kupiłam całą serię już po jej przeczytaniu, chyba o czymś świadczy :D

      Usuń

Każdy komentarz to kolejna cegiełka w tworzeniu tego bloga. To jak, pomożesz? ;)

Wykonała Ronnie