czwartek, 20 kwietnia 2017

RECENZJA - Graeme Simsion i "Projekt ROSIE"




Zauważyliście, że choć książek z romansem w tle jest mnóstwo, to dosyć trudno jest znaleźć dobrze napisaną i niemdlącą komedię romantyczną? Oczywiście mamy Mhairi McFarlane i żartobliwą wersję Davida Nichollsa (w "Dobrym początku"), ale to - w morzu (czy nawet oceanie) książek zalewających rynek - wciąż za mało.
Jakiś czas temu, za sprawą Świata Książki, do tego niezbyt licznego grona dołączyła opowieść debiutującego Andy'ego Jonesa, "Dwoje do pary". I chociaż samej książki jeszcze nie znam (ale oczywiście poznam ;) ), to - poprzez okładkowy blurb - zwróciła ona moją uwagę na inną, nieco starszą i wydaną w 2013 roku powieść. Opis "Projektu Rosie" brzmiał ciekawie, do tego rekomendowały ją znane i lubiane osoby z pisarskiego światka. Cóż zatem było robić - nie pozostawało mi nic innego niż tylko czytać.
Przeczytałam. I powiem Wam jedno.
"Projekt Rosie" to zdecydowanie nietuzinkowa książka, z jeszcze bardziej nietuzinkowym bohaterem.


piątek, 14 kwietnia 2017

Gdzieś to już słyszałam/em...





Pamiętacie nasz krótki przegląd okładek, które się powtarzają? *
Myślicie, że to jedyne dubelki w wydawniczym światku?
Nic bardziej mylnego ;) Coraz częściej trafiam na książki, które dzieli niemal wszystko (autor, gatunek, okładka), a które jednak - jakimś cudem! - dzielą ze sobą tytuł. 
Zaintrygowani? Czytajcie (albo oglądajcie) dalej ;)



wtorek, 11 kwietnia 2017

RECENZJA - "Nothing more" Anny Todd




Zadebiutowała w iście spektakularny sposób, a jej fanfiction stało się wzbudzającą tysiące kontrowersji sensacją. Podzieliła czytelniczy światek na szaleńczo wiernych (i niemal zaślepionych) sobie fanów i na pogardzających jej serią "znawców literatury", odnajdujących dziwną przyjemność w licznych porównaniach "After" do twórczości E.L.James.
Sama nigdy nie ukrywałam, że bliżej mi do tej pierwszej grupy, choć zdaję sobie sprawę z wielu minusów całej serii, z jej monotematyczności i nieco patologicznych, ukazanych w niej, wzorców. Historia Tessy i Hardina to - co wielokrotnie już powtarzałam - moje książkowe guilty pleasure i byłam pewna, że z "Nothing more" (które przenosi nas w sam środek nowojorskiego życia Landona i Tess) będzie podobnie. A - o bogowie! - nie było.
W najmniejszym nawet stopniu.

wtorek, 4 kwietnia 2017

A teraz przeczytam... [książkowa lista oczekiwajek po raz drugi]




Wielkimi krokami zbliża się maj, a wraz z nim święto wszystkich książkoholików - Warszawskie Targi Książki. Dobrze wiedzieć, na co wtedy polować, by nie błądzić jak dziecko we mgle i czym prędzej móc ustawić się w kilometrowych kolejkach do swoich ulubionych autorów ;)
Dlatego też dziś mam dla Was krótki przegląd majowych nowinek wydawniczych. Spokojnie, kilka czerwcowych (i parę kwietniowych) też się załapało :D

piątek, 31 marca 2017

RECENZJA - "Firstlife. Pierwsze życie" Geny Showalter




Nie cierpię trafiać na złe książki. Nie znoszę tępych bohaterów, absurdalnej akcji i kalekiego stylu ich autorów. Mają one jednak jeden atut - wzbudzają emocje (chociaż niekoniecznie te pozytywne).
Wiecie, jakich książek nie lubię jeszcze bardziej? Nijakich.
Dokładnie takich jak nowa powieść Geny Showalter.

czwartek, 23 marca 2017

11# JAKA TO HISTORIA? - edycja specjalna (po raz drugi)






Kilka miesięcy temu - wyjątkowo - mieliście za zadanie odgadnąć tytuł książki nie na podstawie pochodzących z niej cytatów, a jedynie bazując na niewielkim fragmencie jej okładki. Części z Was bardzo spodobała się taka odsłona naszej zabawy, dlatego też dzisiaj urządzimy sobie małą powtórkę z rozrywki.
Gotowi na nową porcję zagadek? ;)


sobota, 18 marca 2017

RECENZJA - "Dziewczyna, którą kochałeś" Jojo Moyes




Gdy nieznany dotąd autor napisze bestseller, gwałtownie wzrasta zainteresowanie jego poprzednimi książkami, a premiera każdej następnej wywołuję falę gorączkowej ekscytacji i - chcąc nie chcąc - piramidę oczekiwań. Bo czy nowa powieść okaże się równie dobra co poprzednia? A może jedynie sprzeda się na fali jej popularności i słuch zaginie o niej szybciej niż zdążysz powiedzieć "accio"? 
Te właśnie pytania zakiełkowały mi w głowie niemal w tym samym momencie, w którym ujrzałam zapowiedź nowej książki Jojo Moyes. O ile "Zanim się pojawiłeś" uwielbiam i wciąż przeżywam, to "Ostatni list od kochanka" (który wpadł mi w  ręce nieco później) zanudził mnie niemal na śmierć. Czy muszę więc mówić jak bardzo (i dlaczego) wahałam się poznać "Dziewczynę, którą kochałeś"? Bo co, czytać? Nie czytać?
Przeczytałam.
I absolutnie nie żałuję.


Wykonała Ronnie