sobota, 19 sierpnia 2017

RECENZJA - "Tysiąc pocałunków" Tillie Cole




Od dłuższego już czasu, pośród autorów powieści z nurtu New Adult, panuje pewna dziwna moda. Moda, która nakazuje stworzyć zakochaną w sobie do szaleństwa (i bez pamięci) parę, po czym - bez najmniejszych nawet skrupułów - uśmiercić jedną z jej połówek. Wszystko to oczywiście w taki sposób, by wycisnąć z czytelniczki (bo, bądźmy szczerzy, panowie raczej nie sięgają po tego typu literaturę) jak najwięcej łez. Książki te są coraz bardziej schematyczne i niemożliwie wręcz przewidywalne, przez co sam trend powoli zaczyna mnie irytować (bo czy naprawdę miłość i nagła śmierć to jedyny warty uwagi pomysł na książkę?), co nie zmienia jednak faktu, że wciąż po nie sięgam i wciąż je czytam (i najczęściej przy nich płaczę. Masochizm, moi drodzy. To oficjalna diagnoza). Siłą rzeczy często sięgam też po książki z serii Love Matters wydawnictwa Filia, która - można by rzec  - wyspecjalizowała się w tego typu wyciskaczach łez dla kobiet i dziewcząt. Pokochałam "Promyczka" Kim Holden, polubiłam książki K.A. Tucker i Brittainy C.Cherry, a niedawno - pomimo pewnych wątpliwości - poznałam Emmę Scott i jej "Serce ze szkła", które (choć oczywiście schematyczne jak cała reszta) nieoczekiwanie mnie poruszyło.
Premiera tego ostatniego sąsiadowała (no, mniej więcej :D ) z datą wydania innego "sercołamacza" Filii, tym razem od Tillie Cole, który też - co oczywiste - chciałam przeczytać. Wmówiłam sobie, że "Tysiąc pocałunków" zachwyci mnie bardziej niż wszystkie ostatnio przeczytane książki razem wzięte, że poziomem dorówna "Promyczkowi", że może -MOŻE! - zmotywuje mnie do jakichkolwiek zmian.
O, ja naiwna.

wtorek, 15 sierpnia 2017

RECENZJA - "Nigdy nie zapomnę" Kerry Lonsdale




Jedna z blogerek, które czytam regularnie, jakiś czas temu stwierdziła, że nie sięga po literaturę obyczajową, bo nie lubi czytać o zwykłym/normalnym życiu. I chociaż ja sama dosyć często czytuję obyczajówki, to raczej podzielam zdanie wspomnianej koleżanki. Dlatego też z premedytacją omijam książkowe zwyklaki, a autorów, po których powieści sięgam, wybieram z dużą dozą staranności. Picoult, McPartlin, Moriarty, Chamberlain, Koomson i Giffin udowodniły mi, że literatura obyczajowa nie musi być nudna i sprawiły, że stałam się nieco, hm, wybredna, jeśli chodzi o nowych twórców. Niedawno jednak Gail Honeyman oczarowała mnie swoją debiutancką powieścią, wskutek czego podjęłam iście przełomową decyzję. W końcu czas najwyższy wyjść nieco poza ten hermetyczny krąg uwielbienia i dać szansę innym, prawda?
Tak więc zrobiłam.
Znalazłam Kerry Lonsdale i jej "Nigdy nie zapomnę".  Przeczytałam. I wiecie co?
Czym prędzej wracam do swojego kręgu. 

sobota, 5 sierpnia 2017

RECENZJA - "To, co nas dzieli" Anny McPartlin




Zdaje się, że każdy z nas ma takiego autora (albo i autorów), których książki czyta pasjami i na które wyczekuje bardziej niźli uczeń na zakończenie roku; których śledzi w social media i których zaciekle broni przed hejterami. Dla mnie jedną z takich autorek (czy też lepiej - autorów) jest Anna McPartlin, o której zresztą nierzadko wspominam i której powieści bardzo często (i chętnie!) Wam polecam.
Kiedy wydawnictwo Harper Collins postanowiło wydać jej kolejną, trzecią już w Polsce, książkę, oczywistym było, że chcę - nie, że muszę - ją przeczytać. Obawiałam się tylko jednego - że w końcu się rozczaruję. Dwie poprzednie historie McPartlin całkowicie mnie oczarowały, ale zdawałam sopie sprawę, że każdy pisarz (nawet ten najbardziej genialny) ma na koncie gorsze książki.
Bo w końcu ileż fenomenalnych powieści można napisać...?


wtorek, 25 lipca 2017

RECENZJA - "Okrucieństwo" Scotta Bergstroma





Och, jakże lubimy odważne i waleczne bohaterki! Takie, które w obronie swych bliskich zdolne są do największych nawet poświęceń, którym niestraszny jest ból  i które nożem posługują się lepiej niż sam Sweeney Todd. Bohaterki, które walczą wręcz lepiej niźli Bruce Lee i które z łatwością dogadałyby się z Katniss Everdeen. Naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzi Scott Bergstrom, debiutujący "Okrucieństwem" i powołujący do życia Gwendolyn Bloom.
Gwendolyn, będącą odpowiednikiem osławionej Katniss w bardziej realistycznym świecie niż dystopijne Panem. 


niedziela, 23 lipca 2017

7 książek dla... młodych fanów gęsiej skórki





Za nami już trzy tygodnie lipcowego lenistwa, dacie wiarę? :o
I tak, macie rację.
To oznacza tylko jedno.
Nową odsłonę "7 książek...". Tym razem dla tych, którym obcy jest strach, a za najlepszą lekturę uważają tę, która wywołuje dreszcz czy dwa na grzbiecie.

piątek, 21 lipca 2017

RECENZJA - "Czerwień rubinu" Kerstin Gier





Jeszcze kilka miesięcy zdobycie którejkolwiek części Trylogii Czasu Kerstin Gier było niemal niemożliwe, a jeśli już, to horrendalne ceny na facebookowych grupach przyprawiały o zawroty głowy. Setki osób wychwalały te książki prawie pod niebiosa, a jeszcze więcej marzyło o ich posiadaniu. I chociaż sama daleka byłam od wydawania małej fortuny na twórczość Gier, to skłamałabym, gdybym stwierdziła, że nigdy nie zastanawiałam się nad jej fenomenem i że nigdy mnie nie intrygowała. Bo intrygowała.
I to bardzo.
Kiedy wydawnictwo Media Rodzina oznajmiło, że zamierza zająć się tak uwielbianą przez tłumy serią i wydać ją  (i to jak! <3 ) na nowo, tysiące czytelników oniemiało z zachwytu, by później przebierać z niecierpliwością nogami i zagryzać wargi w oczekiwaniu na dzień premiery pierwszej tylko części.
Czy było warto?

poniedziałek, 17 lipca 2017

RECENZJA - "Franco" Kim Holden




Co zrobić, gdy napisało się bestseller?
Książkę, na punkcie której oszalały tłumy; która zainspirowała gro osób do zmiany i na stałe zagościła w ich sercach?
To proste. Napisać kolejną książkę, oczywiście osadzoną w świecie swego hitu, z bohaterami, których każdy już zna i liczyć na to, że historia zatoczy koło, a nasza nowa powieść szturmem zawojuje rynek. Tak zrobiła Jojo Moyes (i całkiem nieźle na tym wyszła) i to samo uczyniła Kim Holden, której "Promyczek" doprowadził do zbiorowej histerii nie tylko młode dziewczęta. I chociaż naprawdę lubię debiutancką książkę Holden; chociaż wylałam przy "Promyczku" nie morza, a oceany łez i chociaż ogromnie doceniam to, co autorka chciała przekazać czytelnikom, to uważam, że wszystko ma swoje granice, a wyciskanie do cna jednej tylko opowieści niekoniecznie jest dobrym pomysłem.
Każda, nawet genialna, historia musi się kiedyś zakończyć.
Problem w tym, że nie każdy o tym pamięta. 


czwartek, 13 lipca 2017

O książkach, które mają wiele imion




Czerwcowy dzień, miejsce akcji : biblioteka miejska. Z zapałem przemierzam labirynt stworzony z drewnianych regałów i z dziwnie wykręconą głową odczytuję tytuły kolejnych książek. Mijam autorów na "eL", taksuję wzrokiem tych na "eM", szybko sprawdzam na "eN", dochodzę już do "O", gdy STOP, STOP, w trymiga, niemal łamiąc nogi i fundując sobie oczopląs, wracam pod N. Nicholls David. Nicholls David i książka, której nie znam; książka, której jeszcze nie czytałam; książka, o której istnieniu nawet nie wiedziałam! :o Z szaleństwem w oczach wyjmuję powieść wspomnianego autora, podekscytowana czytam opis i... Nie, to niemożliwe, brzmi dziwnie znajomo. Ale jak to, ale dlaczego, ale o co chodzi?
Tak, moi drodzy.
Zrobiono mi psikusa.



wtorek, 11 lipca 2017

RECENZJA - "Indeks szczęścia Juniper Lemon" Julie Israel




Żałobę można przeżywać na wiele sposobów. Można nurzać się w bólu i budować wokół siebie twierdzę nie do zdobycia. Można rzucać naczyniami i odciąć się od świata. Można przestać się śmiać, wyrzucić ze swojego słownika "radość" i powoli obrastać w smutek.
Ale można też - jak Juniper - zrobić coś dobrego.


piątek, 7 lipca 2017

RECENZJA - "Życie na podglądzie" Lena Vlahosa




Każdy (albo prawie każdy ;) ) ma w życiu etap, w którym marzy mu się żywot w blasku reflektorów. Sława, miliony monet i jego imię wykrzykiwane przez tłum fanów. Nie każdy jednak dopuszcza do siebie fakt, że niemal zawsze za owe korzyści trzeba zapłacić naprawdę wysoką cenę. Pozwolić na odarcie się z prywatności i pozbawienie się godności. Wystawić na widok publiczny wszystkie uczucia i bolączki, sprzedać myśli i chwile, w których jedyne, na co ma się ochotę, to zawinięcie w gruby koc i schowanie się przed światem.
A co, jeśli chwile, które właśnie sprzedajesz, są ostatnimi, które ci pozostały?
Co, jeśli są one twoim pożegnaniem z rodziną?
Czy warto?
Pozwólcie, że Jared Stone opowie Wam swoją historię.


środa, 5 lipca 2017

Wakacyjne plany czytelnicze (po raz drugi!)




Zdradzę Wam pewną tajemnicę.
Mam mnóstwo (i pisząc to mam na myśli naprawdę MNÓSTWO :D ) nieprzeczytanych książek. Priorytetem są dla mnie egzemplarze recenzenckie oraz te z biblioteki, które trzeba przeczytać i oddać/zrecenzować w wyznaczonym terminie, tymczasem te, które są moje i kupione za ciężko zarobione simoleony stoją na regale wieczność i nigdy nie mogą doczekać się swojej kolejki.
Rok temu, również na początku wakacji, zrobiłam mały TBR z książkami, które w końcu chcę ruszyć i odkurzyć z półek - i wierzcie czy też nie, ale okazało się to jedynym skutecznym sposobem na wyczytywanie własnych zbiorów. Dlatego też dziś, korzystając z tego, że właśnie napisałam (i mam nadzieję zdałam :D ) ostatni egzamin, wracam do Was z nowymi planami i postanowieniami.
Gotowi na przegląd moich małych czytelniczych wyrzutów sumienia...? ;)


piątek, 30 czerwca 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Replika" Lauren Oliver




Moja relacja z Lauren Oliver nie należy do najłatwiejszych. Czytałam jej dwie książki, zekranizowane niedawno "7 razy dziś" (którego fenomenu nie rozumiem) i "Delirium" (pierwszą część serii, której nie zamierzam kończyć), ale żadna szczególnie nie utkwiła mi w pamięci. Pomna niezbyt rewelacyjnych przeżyć związanych z lekturą jej książek, nawet nie zwróciłam uwagi na wydaną w ubiegłym roku "Panikę", przez wielu porównywaną do moich ulubionych "Igrzysk śmierci". Byłam pewna, że żadna powieść sygnowana jej nazwiskiem jeszcze długo - o ile kiedykolwiek - nie zwróci mojej uwagi.  Mówią jednak, że "błądzić jest rzeczą ludzką". Znalazłam "Replikę", przeczytałam i... przepadłam.
No, pani Oliver, to w końcu jest "TO".



piątek, 23 czerwca 2017

7 książek z... latem w tle




Część z Was ma już wakacje (zazdroszczę!), część jeszcze walczy z egzaminami (z tymi łączę się w wielkim bólu), jedno jest jednak bezdyskusyjne - mamy już lato! <3 :)
Stąd też wziął się pomysł na motyw przewodni czerwcowej edycji "7 książek...". Zerknijcie na garstkę powieści, których akcja toczy się właśnie w tej gorrrrącej porze roku ;)


czwartek, 22 czerwca 2017

RECENZJA - "Poczatek wszystkiego" Robyn Schneider




Raz na jakiś czas na rynku wydawniczym pojawia się ona. Książka, która jest wszędzie; historia mająca być epicką; powieść, która kusi bardziej niż kostka czekolady na diecie. Jej kampania reklamowa zasługuje na medal, jej okładka cieszy czytelnicze oczy, a opis zwiastuje cudowną, pełną emocji i nieprzewidywalności przygodę.
Brzmi co najmniej epicko?
No i cóż, jest epicko. Albo raczej "epickie".
Epickie kłamstwo.

sobota, 17 czerwca 2017

RECENZJA - "Sekta z Wyspy Mgieł" Mariette Lindstein


















Nie minę się chyba z prawdą, gdy napiszę, że Skandynawowie uważani są za mistrzów kryminału. Larsson, Lackberg, Mankell,


czwartek, 15 czerwca 2017

Książkowe wersje opowieści Walta D.




Nie jest żadną tajemnicą, że kocham bajki Disneya. Premiera każdej kolejnej wywołuje u mnie napady niepohamowanej euforii, a te starsze oglądałam już tyle razy, że niemal znam je na pamięć. A że uwielbiam też książki, to dosyć często, niczym pierwszy Sherlock ze swą lupą, doszukuję się w nich analogii do wyżej wspomnianych bajek.
Dziś więc mam dla Was krótki post (jak zwykle! :D ) z wynikami mojego researchu.


poniedziałek, 12 czerwca 2017

RECENZJA - "Eleanor Oliphant ma się całkiem dobrze" Gail Honeyman




Niejednokrotnie spotkałam się ze stwierdzeniem, że literatura obyczajowa jest nudna i zwykle mało odkrywcza. Że męczy stale te same tematy i tworzy plastikowych (niemal zawsze idealnych) bohaterów. 
Nie jestem w stanie zdementować tych pogłosek (bo oczywiście jest w nich nieco więcej niż tylko ziarno prawdy), ale też zdecydowanie nie jestem zwolenniczką wyżej przedstawionej teorii. Autorzy obyczajówek coraz śmielej odchodzą od schematów, a ich bohaterowie dosyć mocno odstają od społeczeństwa. Są ekscentryczni, inni i po prostu dziwni.
Tak jak Eleanor Oliphant. Która - wbrew zapewnieniom - ma się nie całkiem dobrze.


środa, 7 czerwca 2017

RECENZJA - "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem" Lauren Fern Watt




Znacie osoby, które robią kilkuminutowy postój za każdym razem, gdy zobaczą zwierzaka? Które rozpływają się z zachwytu nad zaślinioną szczenięcą mordką i odwracają się za każdym napotkanym psem...?
To właśnie ja. Jestem zdeklarowaną psiarą, a do pełni szczęścia wystarczy mi książka, kubek kawy i mój własny mikroniedźwiadek na kolanach. Niestrudzenie poszukuję historii z tymi czworonożnymi przyjaciółmi w roli głównej, a filmy, w których występują, oglądam wręcz do znudzenia. Możecie więc tylko wyobrazić sobie moją radość, kiedy to wydawnictwo Harper Collins ujawniło swoje majowe premiery, a wśród nich znalazłam "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem", oparte na faktach stadium przyjaźni 19-latki i jej ogromnego niczym grizzly mastifa. Wiedziałam, że muszę ją mieć, przeczytać i znać - raz, bo kocham psy, a dwa...
W końcu nie od dziś wiadomo, że prawdziwie poruszające historie to te, które napisało samo życie. 



poniedziałek, 5 czerwca 2017

A teraz przeczytam... [lista książkowych oczekiwajek, odsłona trzecia]




Od ostatnich oczekiwajek minęły już dwa miesiące, a na horyzoncie pojawiła się masa nowych, ciekawych zapowiedzi książkowych.
Czas więc na trzecią już odsłonę książkowych oczekiwajek, tym razem czerwcowo-lipcowo-sierpniowych ;)
PS. Jak zwykle oglądacie na własną odpowiedzialność ;)

piątek, 2 czerwca 2017

RECENZJA - "Lato Eden" Liz Flanagan




Mam 22 lata i wciąż czytam literaturę młodzieżową. Powiem nawet więcej - ostatnio coraz częściej sięgam po powieści Young Adult, tym samym rzucając w przysłowiowy kąt gros pisanych na jedno kopyto historii z gatunku New Adult. O ile te drugie skupiają się głównie na seksie i ekspresowym uczuciu, o tyle pierwsze próbują poruszać trudne i ważne tematy; otworzyć nam oczy na sprawy, których z różnych przyczyn nie dostrzegamy. I choć pozornie skierowane są do młodych czytelników (by nie rzec "dzieci jeszcze"), to dają do myślenia i tym nienastoletnim już odbiorcom. 
Właśnie taką, kolejną już powieścią z przesłaniem, jest "Lato Eden".
I niech Was nie zwiedzie tytuł. TO lato Eden  nie będzie ani ciepłe, a już na pewno nie słoneczne.


poniedziałek, 29 maja 2017

RECENZJA - "Lirogon" Cecelii Ahern [+ fotorelacja z wyjątkowego spotkania!]





Jest autorką kilkunastu książek, ale światową sławę przyniosły jej dwie z nich. Ekranizacja "P.S. Kocham cię" z Gerardem Butlerem i Hilary Swank weszła już w poczet najbardziej kultowych filmów o miłości, a "Love, Rosie" - od samego dnia premiery - jest bodaj jednym z najchętniej oglądanych romansów.
Aż wstyd się przyznawać, ale do tej pory kojarzyłam Cecelię Ahern tylko z tych dwóch produkcji. I choć oczywiście zamierzałam poznać je kiedyś także w wersji książkowej, to odkładałam to na bliżej nieokreśloną przyszłość. Kiedy jednak pośród majowych premier znalazłam "Lirogona", o równie intrygującej jak sam tytuł fabule, wiedziałam, że nadszedł czas.
Czas, by poznać Cecelię Ahern.


niedziela, 28 maja 2017

ZAPOWIEDŹ - "Początek wszystkiego" Robyn Schneider





Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, a każdy początek kiedyś się kończy.
Już 14 czerwca, za sprawą Robyn Schneider i wydawnictwa Moondrive, będziecie mieli niepowtarzalną okazję, by sięgnąć po powieść pełną początków i nowych startów.
[koniecznie czytajcie dalej! ;) ]



wtorek, 23 maja 2017

poniedziałek, 22 maja 2017

RECENZJA - Rebecca Stead i jej "Kłamca i szpieg"





Moje pierwsze spotkanie z Rebeccą Stead nie było co prawda nieudane, ale od razu wiedziałam, że "Całkiem obcy człowiek" nie zostanie na długo w zakamarkach mej pamięci i nie czułam naglącej potrzeby natychmiastowego poznania jej kolejnej książki. Kiedy jednak na rynku pojawił się "Kłamca i szpieg", wręcz rzucający mi wyzwanie swoim "Idziemy o zakład, że nie przewidzisz zakończenia!" musiałam, MUSIAŁAM, przekonać się, czy tkwiący we mnie Sherlock da się wyprowadzić w pole.
Cóż, nie dał, co nie zmienia jednak faktu, że "Kłamca i szpieg" to opowieść jak najbardziej godna Waszej uwagi ;)



czwartek, 18 maja 2017

"O czym jest ta książka?" w gifach





Jestem ogromną fanką wszelkiego rodzaju i maści gifów, a oparte na nich cykle Kasi i Eweliny wręcz uwielbiam. 
Stwierdziłam zatem, że weekend (albo prawie weekend :D ) to idealna pora na coś nieco lżejszego niż recenzja i - zainspirowana ww. dziewczynami - postanowiłam przeprowadzić mały eksperyment.
Eksperyment polegający na przedstawieniu (w wieeeeelkim skrócie, rzecz jasna) fabuły/głównych wątków/motywów za pomocą nie okładkowego opisu, a znalezionych w sieci gifów.
Damy radę...? ;)


poniedziałek, 15 maja 2017

RECENZJA - "Mroczna toń" A.J. Banner




Ostatnimi czasy coraz trudniej jest mnie zaskoczyć. Większość książek zdaje się być bliźniaczo do siebie podobnych, a czytanie po raz enty w gruncie rzeczy tej samej historii jest potwornie nużące. O ile jestem w stanie przymknąć na to oko w przypadku obyczajówek czy literatury młodzieżowej, o tyle absolutnie nie akceptuję powielania schematów w kryminałach i thrillerach, gatunkach z założenia trzymających w napięciu.
Pierwsza powieść A. J. Banner, "The Good Neighbor", zebrała świetne opinie i była porównywana do "Zaginionej dziewczyny" - po prawdzie jedynej powieści, szarpiącej moje nerwy struna po strunie i minuta po minucie. Chociaż nie miałam okazji jeszcze jej poznać, to entuzjastycznie podeszłam do "Mrocznej toni", kolejnej książki autorki. Niestety chyba zbyt entuzjastycznie.
"Mroczna toń" nie tylko wykorzystuje raz użyty już tytuł (bo Tricia Rayburn była szybsza), ale i pomysły innych, z S.J. Watsonem na czele.


wtorek, 9 maja 2017

RECENZJA - "Chemik" Stephenie Meyer




Zabawne, że można stać się światową sensacją i sprzedać miliony egzemplarzy swych powieści, a jednocześnie - w oczach lwiej części odbiorców - uchodzić za grafomana i twórcę co najmniej żałosnej historii.
Taką ambiwalencję wśród czytelników wzbudza od lat Stephenie Meyer, autorka bestsellerowej sagi "Zmierzch" i genialnego (acz wciąż niedocenianego) "Intruza". Autorka, która powoli wychodzi ze swojej pisarskiej strefy komfortu i właśnie przedstawia światu nową powieść, tym razem szpiegowską.
Pytanie tylko - z jakim skutkiem?

wtorek, 2 maja 2017

Nie samą fabułą czytelniczka żyje - galeria najprzystojniejszych powieściopisarzy




Maj.
Trochę wolnego, piękna pogoda (przynajmniej w teorii) i tony książek, które trzeba jak najszybciej przeczytać (coby zdążyć przed sesją). A gdyby tak umilić go jeszcze bardziej? Gdyby dostarczyć sobie odrobinę estetycznych bodźców? :)
Drogie Panie, dzisiaj post dedykowany głównie Wam. Przekonamy się, że "pisarz" absolutnie nie równa się "Quasimodo".
Galerię przystojnych pisarzy czas otworzyć! ;)


czwartek, 27 kwietnia 2017

RECENZJA - "Jedyne wspomnienie Flory Banks" Emily Barr




Od kilkunastu już lat zmagam się z wadą wzroku. Życie krótkowidza nie jest wybitnie wyczerpujące,  chyba że...Zapomnę założyć na nos okulary czy też - dziwnym trafem - soczewki. Czuję się wtedy osaczona, skrajnie zdezorientowana i łypię spod oka na każdą mijającą mnie osobę (przypuszczam, że wyglądam wtedy jak ktoś, komu brak piątej klepki, podczas gdy jedyne, co usiłuję zrobić to połączyć rozmyty, człekopodobny kontur z określoną i znaną mi twarzą :D ). Czuję się źle i zdecydowanie NIE bezpiecznie. Całe szczęście, że owa dezorientacja szybko znika - wystarczy, że znajdę swe magiczne niczym różdżka Pottera okulary i voilà! Świat znów nabiera barw i na powrót staje się względnie bezpiecznym miejscem.  
Co jednak, gdybym nie miała tyle szczęścia?
 
Gdybym straciła to, co zapewnia nam spokój ducha i pozwala odnaleźć się w niemal każdej sytuacji?
 
Gdyby
przez lata, raz za razem, brutalnie wyrzucano mnie z misternie stworzonej strefy komfortu i co kilka godzin zmuszano od nowa budować swoje życie? 
Co, gdybym była jak Flora Banks?
  


niedziela, 23 kwietnia 2017

12# JAKA TO HISTORIA? - ulubieńce




Powiadają, że wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. 
Po 13. miesiącach i 11. edycjach, nadszedł czas na dwunastą i ostatnią już odsłonę quizu "Jaka to historia?". Cytaty, które tym razem będą Waszymi zagadkami, pochodzą ze szczególnie bliskich memu sercu książek, dlatego liczę na to, że odgadywanie ich sprawi Wam radość ;)
Po raz ostatni już - gotowi na małe wyzwanie? ;)


czwartek, 20 kwietnia 2017

RECENZJA - Graeme Simsion i "Projekt ROSIE"




Zauważyliście, że choć książek z romansem w tle jest mnóstwo, to dosyć trudno jest znaleźć dobrze napisaną i niemdlącą komedię romantyczną? Oczywiście mamy Mhairi McFarlane i żartobliwą wersję Davida Nichollsa (w "Dobrym początku"), ale to - w morzu (czy nawet oceanie) książek zalewających rynek - wciąż za mało.
Jakiś czas temu, za sprawą Świata Książki, do tego niezbyt licznego grona dołączyła opowieść debiutującego Andy'ego Jonesa, "Dwoje do pary". I chociaż samej książki jeszcze nie znam (ale oczywiście poznam ;) ), to - poprzez okładkowy blurb - zwróciła ona moją uwagę na inną, nieco starszą i wydaną w 2013 roku powieść. Opis "Projektu Rosie" brzmiał ciekawie, do tego rekomendowały ją znane i lubiane osoby z pisarskiego światka. Cóż zatem było robić - nie pozostawało mi nic innego niż tylko czytać.
Przeczytałam. I powiem Wam jedno.
"Projekt Rosie" to zdecydowanie nietuzinkowa książka, z jeszcze bardziej nietuzinkowym bohaterem.


piątek, 14 kwietnia 2017

Gdzieś to już słyszałam/em...





Pamiętacie nasz krótki przegląd okładek, które się powtarzają? *
Myślicie, że to jedyne dubelki w wydawniczym światku?
Nic bardziej mylnego ;) Coraz częściej trafiam na książki, które dzieli niemal wszystko (autor, gatunek, okładka), a które jednak - jakimś cudem! - dzielą ze sobą tytuł. 
Zaintrygowani? Czytajcie (albo oglądajcie) dalej ;)



wtorek, 11 kwietnia 2017

RECENZJA - "Nothing more" Anny Todd




Zadebiutowała w iście spektakularny sposób, a jej fanfiction stało się wzbudzającą tysiące kontrowersji sensacją. Podzieliła czytelniczy światek na szaleńczo wiernych (i niemal zaślepionych) sobie fanów i na pogardzających jej serią "znawców literatury", odnajdujących dziwną przyjemność w licznych porównaniach "After" do twórczości E.L.James.
Sama nigdy nie ukrywałam, że bliżej mi do tej pierwszej grupy, choć zdaję sobie sprawę z wielu minusów całej serii, z jej monotematyczności i nieco patologicznych, ukazanych w niej, wzorców. Historia Tessy i Hardina to - co wielokrotnie już powtarzałam - moje książkowe guilty pleasure i byłam pewna, że z "Nothing more" (które przenosi nas w sam środek nowojorskiego życia Landona i Tess) będzie podobnie. A - o bogowie! - nie było.
W najmniejszym nawet stopniu.

wtorek, 4 kwietnia 2017

A teraz przeczytam... [książkowa lista oczekiwajek po raz drugi]




Wielkimi krokami zbliża się maj, a wraz z nim święto wszystkich książkoholików - Warszawskie Targi Książki. Dobrze wiedzieć, na co wtedy polować, by nie błądzić jak dziecko we mgle i czym prędzej móc ustawić się w kilometrowych kolejkach do swoich ulubionych autorów ;)
Dlatego też dziś mam dla Was krótki przegląd majowych nowinek wydawniczych. Spokojnie, kilka czerwcowych (i parę kwietniowych) też się załapało :D

piątek, 31 marca 2017

RECENZJA - "Firstlife. Pierwsze życie" Geny Showalter




Nie cierpię trafiać na złe książki. Nie znoszę tępych bohaterów, absurdalnej akcji i kalekiego stylu ich autorów. Mają one jednak jeden atut - wzbudzają emocje (chociaż niekoniecznie te pozytywne).
Wiecie, jakich książek nie lubię jeszcze bardziej? Nijakich.
Dokładnie takich jak nowa powieść Geny Showalter.

czwartek, 23 marca 2017

11# JAKA TO HISTORIA? - edycja specjalna (po raz drugi)






Kilka miesięcy temu - wyjątkowo - mieliście za zadanie odgadnąć tytuł książki nie na podstawie pochodzących z niej cytatów, a jedynie bazując na niewielkim fragmencie jej okładki. Części z Was bardzo spodobała się taka odsłona naszej zabawy, dlatego też dzisiaj urządzimy sobie małą powtórkę z rozrywki.
Gotowi na nową porcję zagadek? ;)


sobota, 18 marca 2017

RECENZJA - "Dziewczyna, którą kochałeś" Jojo Moyes




Gdy nieznany dotąd autor napisze bestseller, gwałtownie wzrasta zainteresowanie jego poprzednimi książkami, a premiera każdej następnej wywołuję falę gorączkowej ekscytacji i - chcąc nie chcąc - piramidę oczekiwań. Bo czy nowa powieść okaże się równie dobra co poprzednia? A może jedynie sprzeda się na fali jej popularności i słuch zaginie o niej szybciej niż zdążysz powiedzieć "accio"? 
Te właśnie pytania zakiełkowały mi w głowie niemal w tym samym momencie, w którym ujrzałam zapowiedź nowej książki Jojo Moyes. O ile "Zanim się pojawiłeś" uwielbiam i wciąż przeżywam, to "Ostatni list od kochanka" (który wpadł mi w  ręce nieco później) zanudził mnie niemal na śmierć. Czy muszę więc mówić jak bardzo (i dlaczego) wahałam się poznać "Dziewczynę, którą kochałeś"? Bo co, czytać? Nie czytać?
Przeczytałam.
I absolutnie nie żałuję.


wtorek, 14 marca 2017

"Wydajmy to jeszcze raz!", czyli pierwsze wersje kontra wznowienia



Dosyć często  naprawdę dobre książki obdarowywane są paskudnym "ubrankiem", które znacznie zmniejsza grono ich potencjalnych czytelników. Niby wszyscy wiemy, że nie powinno się oceniać (nikogo i niczego!) po okładce, ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto bez zastrzeżeń postawi na swej półce książkową szkaradę ;) Całe  więc szczęście, że wydawcy powoli się budzą i rzucają nam koło ratunkowe w postaci wznowień tych nieco przestarzałych i niekoniecznie estetycznych wydań. A te, moi mili, zazwyczaj są znacznie, ZNACZNIE, lepsze.
Gotowi na mały przegląd? ;)

sobota, 11 marca 2017

RECENZJA - Veronica Roth i "Naznaczeni śmiercią"




Sławę przyniósł jej pierwszy tom bestsellerowej serii "Niezgodna"; dwa kolejne - zetknęły z falą ostrej krytyki. Ponoć za bardzo inspirowała się swoimi koleżankami po fachu, a stworzona przez nią bohaterka z tomu na tom coraz bardziej głupieje. 
Dziś, po kilku latach od debiutu, Veronica Roth (bo o niej mowa) powraca z nową powieścią. Znacznie dojrzalszą, znów dystopijną i jeszcze bardziej kontrowersyjną.


sobota, 4 marca 2017

WESOŁY WEEKEND - Czytelnicze nawyki Book TAG




W lutym spadł na Was grad recenzji (pięć w miesiącu to szalony - jak na moje standardy - wynik :D ) i gdzieś umknął mi fakt, że ostatni Wesoły Weekend mieliśmy w (aż wstyd się przyznawać) listopadzie.
Czym prędzej więc postanowiłam naprawić ten rażący błąd i dziś mam dla Was krótki (naprawdę!) i przyjemny (mam nadzieję :) ) TAG o moich czytelniczych nawykach. Zapraszam :>


wtorek, 28 lutego 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - Jessica Khoury i "Zakazane życzenie"




Troszkę ponad miesiąc temu skończyłam 22. lata i może nie powinnam się już do tego przyznawać, ale - przygotujcie się na naprrrrawdę brudny sekret - kocham bajki i baśnie, a każda nowa produkcja Disneya przyprawia mnie o tachykardię i serduszka zamiast źrenic. Z zachwytem obserwuję więc panującą ostatnio modę na retellingi znanych nam od lat historii (chociaż, przyznaję bez bicia, "Dwór cierni i róż" wciąż przede mną ;) ) i niemal wyszłam ze skóry, gdy wydawnictwo Sine Qua Non ujawniło jedną ze swych marcowych nowości. Czarowali cudowną okładką, entuzjastycznymi opiniami uznanych autorek i intrygującym opisem. Wszyscy jednak wiemy, że książka piękna na zewnątrz prawie nigdy nie jest taka wewnątrz, dlatego wiedziałam, że z "Zakazanym życzeniem" pani Khoury MUSI być coś nie tak. Czy faktycznie było...?
No właśnie.


sobota, 25 lutego 2017

RECENZJA - "Chłopak, który chciał zacząć od nowa" Kirsty Moseley




"New adult najczęściej jest schematyczne, nieco rzadziej przewidywalne i zwykle pisane na tzw. jedno kopyto" -  przyzna to każdy, nawet fan tego gatunku. Zdarzają się jednak na tyle dobre powieści (jak te Colleen Hoover czy Kim Holden), że cały ten banał przestaje mieć znaczenie, a jedyne, co się liczy to Ty i książka. Przestajesz zauważać, że Twój nowy wybranek to w gruncie rzeczy kolejny bad boy; że Twoja nowa książkowa przyjaciółka to szara (i piękna, oczywiście) myszka; że któreś z nich zaraz umrze, a Ty znowu wylejesz trzy wiadra łez.
Dobry autor obroni wszystko, nawet zużyty do cna temat. Kłopoty zaczynają się wtedy, kiedy po oklepane motywy sięga ktoś, kto nie ma w zanadrzu żadnego asa w rękawie. Kto jedynie powiela to, co wszyscy doskonale już znamy i w efekcie zamiast zainteresować czytelników, zanudza ich niemal na śmierć. Tak też - niestety - stało się w przypadku Kirsty Moseley i jej drugiego już "Chłopaka...".


czwartek, 23 lutego 2017

10# JAKA TO HISTORIA? - klasyki literatury światowej


 



W czerwcu mieliście okazję przypomnieć sobie klasykę z literatury dziecięcej, a dziś, w lutowej edycji, sięgamy po coś nieco bardziej dojrzałego. Panie i Panowie, czas na klasyki literatury ŚWIATOWEJ ;)


poniedziałek, 20 lutego 2017

RECENZJA - Rebecca Stead i "Całkiem obcy człowiek"




Książek o miłości - czy to pierwszej, czy też kolejnej - jest mnóstwo. Mało tego, coraz trudniej jest znaleźć taką, która skupiałaby się na czymkolwiek innym. Co zaś z przyjaźnią? Czy jest na tyle nudna, że nie zasługuje na to, by czasem zagrać pierwsze skrzypce? Czy nie może być czymś więcej niż tylko tłem dla miłosnych perypetii głównej bohaterki?  
Lata temu Ann Brashares podarowała nam "Stowarzyszenie wędrujących dżinsów", jedną z najlepszych pozycji o przyjaźni i bliskości, jaka tylko może wpaść w ręce młodego człowieka. Stworzyła bohaterki, które do dziś motywują i inspirują, które bawią i rozśmieszają, które są prawdziwe i bardzo niedoskonałe. 
Podobną próbę podejmuje dziś Rebecca Stead. 
Czas, byście i Wy poznali Emily, Bridge i Tabithę


piątek, 17 lutego 2017

RECENZJA - "Making faces" Amy Harmon




Gdyby pokusić się o napisanie charakterystyki choćby kilku męskich bohaterów powieści z nurtu New Adult, szybko można by zauważyć, że fragmenty tekstu, które opisują ich wygląd zewnętrzny, są w gruncie rzeczy identyczne. Przystojny do granic przyzwoitości, umięśniony jak młody bóg, ze zniewalającym uśmiechem i nieco niebezpiecznym błyskiem w oku - tak oto (niemal zawsze!) prezentuje się nasz bohater. I choć oczywiście wszyscy wiemy, że to nie wygląd zewnętrzny jest kluczowy; że - jak mawiał Lis - "najważniejsze jest to, co niewidoczne dla oczu" , to i tak z dziką przyjemnością dajemy się wciągnąć w opowieść o panu Pięknym.
Co jednak, jeśli pewnego dnia Piękny zamieni się w Bestię, jego urok zastąpi ból, a blizny na twarzy nieudolnie spróbują odtworzyć to, co stało się z pokiereszowaną przez los duszą?
Czy wciąż będziesz mieć odwagę dostrzec to, co ostało się w jego sercu...?


wtorek, 14 lutego 2017

"Love is in the air...", czyli najpiękniejsze historie miłosne




"Can you feel the love tonight?", pytał Elton John.
"It must have been love", stwierdzało Roxette.
"I will always love you", obiecywała Whitney Houston, a ja...
Co prawda nie zanucę Wam (na Wasze szczęście! :D ) chwytającej za serducho piosenki, ale z radością dorzucę swoje kilka groszy w walentynkowym klimacie. 
Literatura pełna jest par i miłości, związków i trójkątów; niekiedy tragicznych, często komicznych, dosyć rzadko idealnych. Tak jak każda z nas ma książkowego męża (albo i mężów), tak każda gorąco kibicuje swoim OTP.
14 lutego, 2017. Czas, bym przedstawiła Wam moje ;)


wtorek, 7 lutego 2017

A teraz przeczytam... [książkowa lista oczekiwajek]



Nie zwykłam tworzyć postów, które przedstawiają książkowe zapowiedzi miesiąca, bo po pierwsze - bez trudu znajdziecie je na dziesięciu innych blogach, a po drugie (i chyba najistotniejsze :D ) - jestem na to zbyt leniwa. Jednak w ciągu najbliższych kilku miesięcy pojawić ma się tyle rewelacyjnych książek, tyle fantastycznych opowieści, że (by uniknąć skakania pod sufit z dzikiej radości, co raczej nie będzie zbyt dobrym argumentem przemawiającym za moją normalnością) muszę (i chcę! :) ) się z Wami nimi podzielić.
Uprzedzam - czytacie to na własną odpowiedzialność. W razie ewentualnego bankructwa nie przyjmuję żadnych skarg :>

sobota, 4 lutego 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" Stephanie Garber




Debiut, który przedpremierowo zdobywa setki pochwał; który oczarował producentów filmowej wersji "Niezgodnej"  na tyle, że właśnie przygotowują jego ekranizację i który pojawi się w blisko 20. krajach świata.
Debiut, który - ponoć! - zniewala, zachwyca i intryguje.
Brzmi bardzo, BARDZO zachęcająco, prawda?
Ha.
Obietnica dobrej książki to niestety jedyne, co może zaoferować Wam "Caraval".


Wykonała Ronnie