środa, 8 czerwca 2016

RECENZJA - "Już czas" Jodi Picoult





Co robicie, gdy w Wasze ręce, po niemiłosiernie długim oczekiwaniu, w końcu wpada najnowsza książka ulubionego autora? Pędzicie z nią do domu na złamanie karku...? Czytacie już w progu...? A może wolicie zaczekać do wieczora, kiedy to z kubkiem gorącej herbaty, z dala od zmartwień, będziecie mogli bez wyrzutów sumienia zatopić się w lekturze? Większość by tak zrobiła, prawda?
Ale nie ja.*



Uwielbiam powieści Jodi Picoult. Każdą biorę w ciemno, nigdy nie czytam opisów (które zazwyczaj są tragiczne) i niemal zawsze się zachwycam. Niemal zawsze wychodzę też na histeryczkę, która tworzy wokół siebie kopiec zbudowany z(e) - skąpanych we łzach -  chusteczek. I chociaż tym razem obyło się bez powodzi, to "Już czas", ostatnia z wydanych dotąd powieści Picoult, jest jak najbardziej warta przeczytania i polecenia.
Jenna Metcalf ma trzynaście lat i od dziesięciu szuka swojej matki. Straciła ją w przedziwnych okolicznościach, które z powodu niedbalstwa policji nigdy nie zostały wyjaśnione. Gdy wchodzi w "poważny" wiek i jednocześnie w posiadanie odpowiedniej ilości gotówki, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Zgłasza się do Serenity, niegdyś święcącej triumfy w show biznesie jasnowidzki, oraz  do Virgila Stanhope'a, wiecznie skwaszonego detektywa, który przed laty był zaangażowany w śledztwo dotyczące jej matki, Alice. Im dłużej trwa współpraca tej przedziwnej trójki, tym bardziej zaczynamy się zastanawiać ile warta jest prawda i ile jesteśmy w stanie zrobić, by ją odkryć. Jaką cenę jesteśmy gotowi za nią zapłacić i czy aby na pewno jest nam ona potrzebna...?





Jodi naprawdę poważnie podchodzi do pisania każdej książki. Pomijam już, że swoim stylem idealnie wpasowuje się w mój czytelniczy gust; mam na myśli raczej to, że jest jedną z niewielu autorek, która tak rzetelnie zbiera materiały do swoich powieści. Gdy jeden z jej bohaterów interesuje się humbakami (jak w Głosie serca) to Jodi staje się specjalistką od wielorybich pieśni i ich zwyczajów. Gdy porusza problemy natury medycznej ( jak np. w Kruchej jak lód czy w Bez mojej zgody), spędza godziny z lekarzami i zdobywa tysiące niedostępnych dla laika informacji. Tym razem  częstuje nas olbrzymią dawką informacji o słoniach. Jesteśmy świadkami tragedii w jednym z rezerwatów i dowiadujemy się (choć w niewielkim stopniu) jak wygląda życie z psychicznie chorą osobą. Wspólnie z Jenną tropimy jej matkę i jednocześnie razem z Alice odbywamy podróż w jej przeszłość. Poznajemy punkt widzenia Serenity i dowiadujemy się, co dzieje się w głowie policjanta/ detektywa, w którego sercu niczym zadra wciąż tkwi nierozwiązana lata temu sprawa.
Picoult funduje nam emocjonalną wędrówkę z niesamowicie inteligentną 13-latką, która na powrót uporządkuje nie tylko swoje, ale także kilka innych żyć.


Mam olbrzymi problem ze znalezieniem książki, której zakończenie mnie zaskoczy albo wręcz wprawi w osłupienie. Może dlatego tak kocham Jodi Picoult - nigdy nie wiem, czego się po niej spodziewać. Choć głowę mam zawsze pełną licznych rozwiązań to Jodi i tak za każdym razem zwodzi mnie na manowce. Jednym tylko zdaniem, jednym słowem, jest w stanie zatrzymać moje serce i mój oddech. Tak też było w przypadku "Już czas". Myślałam, że odkryłam wszystkie tajemnice, że jestem bardziej przenikliwa niż sam Sherlock... I co? I guzik prawda. Zakończenie sprawiło, że polały się łzy, że pytałam kubek, lampę, a nawet ścianę "Jak to? :( ". "Dlaczego?". Jeżeli więc zdarza Wam się cierpieć na coś w stylu "kaca książkowego" to jestem niemal pewna, że z "Już czas" i panią Picoult macie go zagwarantowanego.


Choć "Już czas" nie jest najlepszą z powieści Picoult to zdecydowanie wciąż jest jedną z lepszych. Jeśli tylko macie szansę ją przeczytać to gorąco Wam polecam i z całego serca do tego zachęcam. A jeśli nie znacie jeszcze twórczości Picoult to... To na co czekacie? :)










* Pomiędzy zakupieniem tej książki, a jej przeczytaniem minęło - UWAGA, UWAGA - ponad 1,5 roku. Cóż mogę powiedzieć na swoją obronę... Miałam nadzieję, że wydawnictwo szybciutko wyda kolejną książkę Picoult (albo że sama Jodi prędko napisze nową) i nie będę musiała później czekać na nią 4,5 czy 6 lat. Nadzieje okazały się płonne :<
Ale, ale! Wiadomości z ostatniej chwili - 10 listopada za Oceanem wydana zostanie nowa powieść Jodi! :) Liczę tylko na to, że Prószyński i spółka zlitują się nad moją duszą fangirl i raz dwa wypuszczą na nasz rynek "Small Great Things".








10 komentarzy :

  1. Mam do nadrobienia kilka, ale z czasem mogę przeczytać.
    Pozdrawiam i zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie zakończenie jest po prostu nie do przewidzenia. Byłam nim taka zaskoczona! Nie myślałam, że Jodi może wymyślić coś takiego, choć przecież przeczytałam wiele książek i wiedziałam, na co ją stać. Może rzeczywiście tak jak zauważyłaś, nie jest to jej najlepsza książka, jednak zdecydowanie zasługuje na uwagę. I faktycznie autorka jest ogromną profesjonalistką - mnie też zawsze zadziwia to, jak rzetelnie wszystko przedstawia! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam uwierzyć w to zakończenie. Kilkukrotnie do niego wracałam, czytałam, przeżywałam... I wciąż mnie zaskakiwało.
      Jak dla mnie - mistrzostwo ;)

      Usuń
  3. Czytałam i pamiętam, że ta książka zrobiła na mnie wielkie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Jeśli jeszcze nie czytałaś to bardzo polecam "Kruchą jak lód", "To, co zostało" i "W imię miłości" - to chyba najlepsze, wg mnie, jej książki ;)

      Usuń
  4. Och, i znalazłam moją bratnią duszę, jeśli chodzi o miłość do twórczości Picoult! :) "Już czas" jeszcze nie czytałam, ale to jedynie kwestia czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale świetnie! :D Miło mi Cię poznać :)
      A "Już czas" polecam, naprawdę dobra książka.

      Usuń
  5. Wciąż nie czytałam żadnej książki tej autorki, muszę to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jak najszybciej! :) Polecam każdą (no, może prócz "Poł życia", które było średnie).

      Usuń

Każdy komentarz to kolejna cegiełka w tworzeniu tego bloga. To jak, pomożesz? ;)

Wykonała Ronnie