poniedziałek, 5 września 2016

RECENZJA - Nicola Yoon i jej "Ponad wszystko"




Nie od dziś wiadomo, że ona i on, i choroba to sprawdzony schemat, który zawsze się sprzedaje i non stop wzrusza. Trzeba tylko nieco odmłodzić bohaterów i już - mamy gotowy przepis na bestseller.
Tylko co zrobić, gdy prawie wszystkie dobre pomysły zostały wykorzystane? Gdy Green i Niven mocno zawęzili pole do popisu i zostawili wyrwę w sercu milionów czytelników, której przecież nie można już zrobić po raz drugi...? Jak wpaść na coś nowego, świeżego, ale wciąż chwytliwego? Jak wygrać walkę o czytelników z Jenny Downham, wyjść z cienia Kim Holden i zostawić daleko w tyle Gayle Forman?
To proste.
Wystarczy być Nicolą Yoon.



Maddie jest chora. Diagnoza - SCID. Wyrok i zlepek kilku liter, który determinuje to młode życie (a raczej jego brak) i powoduje, że każde wyjście z domu grozi jej śmiercią, a odwiedziny drugiego człowieka wizytą na OIOMie. Uciążliwe? Być może, jednak dziewczyna nie wie, co traci i co ją omija. Od najmłodszych lat zamknięta jest w bańce bezpieczeństwa, którą dogląda jedynie matka i zaufana pielęgniarka. Nie ma znajomych, nie chodzi do szkoły, nie opuszcza domu. Czy można zatem chcieć czegoś więcej, gdy "więcej" nigdy nie istniało...?
Jednak owo "więcej"  niespodziewanie pojawia się za oknem, a wraz z nim alternatywy, plany i nadzieje. Maddie zapragnie żyć, w końcu tak naprawę. Tylko czy warto jest walczyć o pozorną normalność i  podjąć ryzyko z myślą, że nudna, choć bezpieczna bańka, niedługo pęknie...?



Bałam się tej powieści. Tuż po premierze było o niej dosyć głośno, a ja już troszkę zmęczyłam się depresyjnymi historiami o chorych nastolatkach. Omijałam debiut Nicoli Yoon szerokim łukiem i przez długi czas nie zanosiło się na to, że kiedykolwiek po niego sięgnę. Od czego jednak są biblioteki i dobroduszne, pracujące tam panie, które podsuwają pod sam nos dopiero co zakupione książki...? :) Wzięłam, przyniosłam do domu i przeczytałam. I wiecie co? Pozytywnie się zaskoczyłam. Myślałam (sama nie wiem dlaczego :D ), że główna bohaterka cierpi na nierealną, wymyśloną przez samą autorkę chorobę i że zafunduję sobie powtórkę ze strasznej "Magonii", a tymczasem dostałam prawdziwą, intrygującą i wciąż straszną chorobę. Dostałam sympatyczną bohaterkę, pogodzoną z losem i swoim nieciekawym życiem, i ciepłą opowieść o dwójce niekoniecznie szczęśliwych osóbek. Dostałam mnóstwo świetnych obrazków i fragmentów z dzienników Maddie, które sprawiają niesamowitą frajdę. Między innymi przez nie tej książki się nie czyta - ją się pochłania. Niektóre rozdziały są wybitnie krótkie, niektóre składają się jedynie ze słownikowych definicji pewnych wyrazów. Yoon potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika, a do tego pisze bardzo świeżo, lekko i unika zagmatwanych konstrukcji. Żałuję jedynie, że potraktowała po macoszemu innych bohaterów i pozostałe wątki, zaryzykuję nawet i powiem, że "Ponad wszystko" to powieść jednowątkowa. Ollie, Maddie i młodzieńcza miłość z niewielką (albo i całkiem sporą ;) ) domieszką obsesji wysunęli się na pierwszy plan, w tle rządziła choroba dziewczyny (która czyniła tę wielką miłość niemożliwą do spełnienia i teoretycznie zakazaną) i... To by było na tyle. Brakuje mi wyjaśnienia sytuacji rodzinnej Oliviera i choć kilku zdań o tym, co stało się z Maddie. Za to zakończenie... CUDO! :) Było idealne, świetnie wyważone, pięknie przedstawione i... Więcej nie zdradzę, bo zapachniałoby spoilerami ;)



"Ponad wszystko" to naprawdę dobra i - o dziwo! - lekka opowieść o niezbyt wesołej rzeczywistości. Okraszona zabawnymi rysunkami i ciekawymi schematami; książka, przez którą mknie się szybciej niż Harry Potter na swojej Błyskawicy. I może nie jest to historia, która zostanie z nami na dłużej i która odmieni czyjeś życie; może nie jest najbardziej poruszającą spośród młodzieżowych powieści i być może szybko o niej zapomnimy. Możliwe. Ale mimo (i ponad! :) ) wszystko - jestem zdania, że warto ją poznać.  Bo w sumie dlaczego nie?
W końcu "największe niebezpieczeństwo to brak ryzyka".






34 komentarze :

  1. Trzy razy na nie. Nie podobają mi się książki, gdzie ktokolwiek na coś choruje. Zaraz uciekam od takich książeczek!
    Pozdrawiam
    Zbiór literackich pomysłów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... To nie jest typowa książka o chorowaniu ;) Też nie zamierzałam jej czytać, a jednak to zrobiłam i wcale nie żałuję. Spróbuj w wolnej chwili ;)

      Usuń
  2. Książka dla mnie :) zapisuję do must read ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz akurat pochłaniam "Chłopaka na zastępstwo", ale potem wezmę się i za "Ponad wszystko", bo już jakiś czas czeka na półce i nie mogę się przybrać do przeczytania. Ale wszystko przede mną. ;D Mam nadzieję, że mi też książka się spodoba. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj śmiało, nawet jeśli masz kilometrową kolejkę utworzoną z innych książek - tę przeczytasz w mgnieniu oka ;)
      PS. Wiesz, że w październiku Feeria Young wypuszcza drugą książkę autorki "Chłopaka na zastępstwo"? :) Tym razem będzie to "Chłopak z sąsiedztwa", a jego okładka nieziemsko pasuje do tej wcześniejszej <3 :D

      Usuń
  4. Przeczytam na pewno :D :)
    Pozdrawiam
    joolsandherbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Chociaż bardzo nie lubię książek o chorobach, to jednak ta ma coś w sobie, co mnie przyciąga i chyba po nią sięgnę :D
    Pozdrawiam :)
    moonybookishcorner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie "chyba", a raczej "na pewno" :D Zachęcam, to naprawdę niezła książka ;)

      Usuń
  6. Brzmi strasznie traumatycznie. To chyba nie dla mnie. Nie znam ani Jeny Downham, ani Kim Holden, ani Gayle Forman, więc nie orientuję się jak dobra może być ta autorka, ale jak mniemam to duży komplement.

    Pozdrawiam, Katia z zaczytana-i.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie znasz Kim Holden to koniecznie, KONIECZNIE, musisz to zmienić! ;)
      A "Ponad wszystko" wbrew pozorom wcale nie jest traumatyczne ;)

      Usuń
  7. Nie jestem całkowicie do niej przekonana. Jeszcze musze się zastanowić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie bardzo podobało się "Ponad Wszystko" ;D I w zupełności zgadzam się z Twoją recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem już po lekturze i bardzo mi się podobała :) Też na początku były te och i ach to w myślach miałam jedną myśl: To nie dla mnie. Ale również się zaskoczyłam :D
    haha :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że łatwo nas zaskoczyć :D

      Usuń
  10. Jak przeczytałam, że dziewczyna chora to rzeczywiście moją pierwszą myślą było: matko, znowu? Ale ta jej choroba... w sumie brzmi ciekawie :o zaintrygowałaś mnie.
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj, czytaj! ;)
      PS. Też byłam zaintrygowana, zwłaszcza że studiuję kierunek medyczny i SCID nie było mi zupełnie obce (no, a przynajmniej w teorii) ;)

      Usuń
  11. Mimo Twoich zachęcających słów dalej jakoś nie mogę się przekonać do tej książki ;). Potrafię docenić realizm, ale irytuje mnie niedopracowanie wątków pobocznych, bo czasem zdarza się, że nie mogę się zżyć z głównymi bohaterami i właśnie drugoplanowi mi to wynagradzają. Myślę, że ten tytuł trafi na moją mentalną półkę "może kiedyś" ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o co Ci chodzi i faktycznie, to może być drobnym problemem. Chociaż z drugiej strony - tę książkę czyta się w tak ekspresowym tempie, że możesz nie zdążyć zżyć się z żadnym z bohaterów albo ten brak relacji po prostu nie będzie Ci przeszkadzał ;)

      Usuń
  12. Lubię takie powieści, ale zawsze boję się potoku łez i odkładam ich przeczytanie jak najdłużej ;)

    Ostatnie dni konkursu: http://nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com/2016/08/i-konkurs-niewidzialne-granice.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepotrzebnie, na 100% obędzie się bez potoku łez, to nie jest smutna powieść :P

      Usuń
  13. Skoro mknie szybciej niż Harry Potter, to koniecznie muszę przeczytać! :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie nie zachwyciła :/ Czegoś mi w niej brakowało. Autorka tylko liznęła wszystkich tematów i nie rozwinęła ich należycie - powieść po prostu była za krótka. Jednak na pewno dobrze się ją czytało i Yoon miała fajny pomysł na fabułę :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, doskonale powiedziane. Mnie się podobała, ale też nie wywołała okrzyków pełnych zachwytu; żaden z tematów nie był wyczerpany na tyle, by zaspokoić moją ciekawość.
      I fakt, może to kwestia jej objętości.
      Również pozdrawiam! ;)

      Usuń
  15. Kiedy pierwszy raz usłyszałam, a raczej zobaczyłam tę książkę, bardzo chciałam ją przeczytać. Potem natrafiałam na naprawdę dobre opinie o niej i pragnęłam jej jeszcze bardziej. A później tak jakoś o niej zapomniałam...
    Teraz jednak mam znowu ochotę ją przeczytać i mam nadzieję, że uda mi się to w najbliższym czasie.
    Recenzja oczywiście cudowna!!
    Pozdrawiam cieplutko! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby w końcu udało Ci się ją przeczytać :>

      Usuń
  16. Bardzo chciałabym ją przeczytać, już od dłuższego czau się na nią czaję. Uwielbiam powieści, w których rolę odgrywa choroba. Może dlatego, że lubię się wzruszać i cenię powieści, które poruszają głębsze tematy. :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z Books of Souls

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że przy tej się nie wzruszysz, niemniej jednak warto ją przeczytać ;)

      Usuń
  17. Książka mnie intryguje, być może po nią sięgnę, ale sterta książek do przeczytania rośnie i rośnie O.O
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się ją błyskawicznie, zarezerwujesz sobie 3 godziny i spokojnie zdążysz ją przeczytać ;)

      Usuń

Każdy komentarz to kolejna cegiełka w tworzeniu tego bloga. To jak, pomożesz? ;)

Wykonała Ronnie