
Kiedy wydawana jest książka debiutującego w naszym kraju autora, nigdy nie wiem, czego się spodziewać. Zwłaszcza wtedy, gdy autor ten już określany jest jako "bestsellerowy" i gdy pojawiają się pełne entuzjazmu recenzje polskich blogerów, a każda kolejna wyraża jeszcze większy zachwyt. Czy oczekiwać szumnie reklamowanego gniota, czy też nastawić się na pełną emocji przejażdżkę w nieznane? Czy przeczekać ten gorący okres popularności, czy może odważnie wejść w płomienie ze świadomością, że mogę się poparzyć i zrazić? W przypadku Amy Harmon i jej "Prawa Mojżesza" brawurowo zdecydowałam się na drugie wyjście. Wstąpiłam w ogień rozpalony własną ciekawością.
Tylko czy wyszłam z niego cało...?
Tylko czy wyszłam z niego cało...?
Levan w stanie Utah nie lubi odmieńców.
A Mojżesz Wright z całą pewnością nim jest.
Porzucony przez narkomankę w miejscowej pralni, niechciany i zapomniany przez bliższą i dalszą rodzinę, tułający się między jednym, a dziesiątym domem, niepotrafiący nigdzie zagrzać na dłużej miejsca. Egzotyczny, powiązany z gangiem, ogarnięty halucynacjami i pełen mroku. Kiedy więc pojawia się w tym małym miasteczku i zamieszkuje ze swoją babką, żaden z jego mieszkańców nie jest zachwycony. A raczej - prawie żaden.
Georgia kocha konie. Kocha rancho swoich rodziców, rodeo i wolność. I chyba zaczyna kochać Mojżesza, choć ten odpycha ją ze wszystkich sił. Jest zafascynowana, odważna i gotowa stanąć do walki o jego serce i akceptację. Nawet wtedy, kiedy zmuszona będzie walczyć o nie z samym Mojżeszem.
Problem w tym, że nie każda historia miłosna kończy się happy endem.
Nie macie pojęcia, jak długo i jak niecierpliwie czekałam na tę książkę. Zachwycało mnie w niej wszystko - intrygujący opis, kochająca konie bohaterka i ta dziwna obietnica dotycząca zakończenia. Czytałam dziesiątki recenzji, których autorzy wręcz rozpływali się nad powieścią Harmon. Sama się nie rozpłynęłam, ale naprawdę cieszę się, że przeczytałam tę książkę. I tak, płakałam; oczywiście, że płakałam. W końcu nie byłabym sobą, gdybym tego nie (z)robiła :D
Już sam prolog jest fenomenalny. Rozbudza ciekawość, po trosze zdradza zakończenie i przygotowuje nas na to, co nadejdzie. Przede wszystkim jednak intryguje i fascynuje. Tak jak kolejne rozdziały, opowiedziane z perspektywy Mojżesza. Te, w których do głosu dochodziła Georgia, troszkę mnie nudziły - zwłaszcza w części zatytułowanej "Przed". Może dlatego, że sama bohaterka pieruńsko irytowała. I chociaż początkowo nie pałałam do niej sympatią, to trzeba przyznać, że Amy Harmon potrafi kreować pełnokrwiste postacie, którym daleko do papierowej i idealnej Belli. Georgia. Skomląca o miłość, pozbawiona własnej godności dziewczyna - właśnie tak ją widziałam. Głucha na obelgi i ślepa na rzeczywistość. Nie raz i nie dwa miałam ochotę nią potrząsnąć i wrzasnąć, by się opamiętała, chociaż z drugiej strony myślę, że potrafię sobie wyobrazić, dlaczego nie była w stanie zachowywać się inaczej. Mojżesz miał w sobie coś niepokojącego, coś, co przerażało, ale i przyciągało. Mrok, który tylko pozornie odstraszał i tajemnicę, którą trzeba było rozwiązać. Jestem pełna podziwu dla autorki za tak świetnie zarysowanych bohaterów (i mam tu na myśli także tych drugoplanowych) i za umiejętność przedstawienia ich przemiany. Georgia "przed" i Georgia "po" to dwie zupełnie inne osoby - trzpiotka zmieniła się w przygniecioną przez ból kobietę, zaś sam Mojżesz wyruszył w długą podróż, w trakcie której miał odrzucić stworzoną przez siebie wersję dekalogu. Do tego dokładne i czasem budzące grozę opisy obrazów Mosesa, prostota Georgii i słowa, które trafiają w samo serce, wątek kryminalny i rozdzierająca duszę strata - to wszystko sprawia, że obok "Prawa Mojżesza" nie da się przejść obojętnie. I chociaż uważam, że epilog był zbędny i jestem odrobinkę rozczarowana zakończeniem (bo nie na taki brak happy endu liczyłam) to i tak uważam, że to jedna z lepszych książek dla młodzieży (i nie tylko!). To książka, w której każdy znajdzie coś dla siebie i która, choć może nie każdego oczaruje, to na pewno każdego poruszy.
Wstąpiłam w ogień rozpalony własną ciekawością.
I przepadłam. Pozwoliłam, by moje serce stratowało stado słoni; dałam się opętać tą historią; płakałam razem z bohaterami i za bohaterami. Chciałam zmienić bieg historii i wymazać z niej jawną niesprawiedliwość losu. Ale nie mogłam.
Mogę jedynie polecić Wam tę opowieść i mieć nadzieję, że Amy Harmon wykreuje ją w Waszym umyśle tak, jak Mojżesz tworzył swoje obrazy. Z pasją. Bólem. I prawdą.
Dlatego polecam. Z całego serca.
Mogę jedynie polecić Wam tę opowieść i mieć nadzieję, że Amy Harmon wykreuje ją w Waszym umyśle tak, jak Mojżesz tworzył swoje obrazy. Z pasją. Bólem. I prawdą.
Dlatego polecam. Z całego serca.

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu
Bardzo podoba mi się okładka tej książki <3 ♥ Tytuł już niezbyt.
OdpowiedzUsuńFabuła mnie jakoś nie przyciąga do tej książki. Chociaż pojawia się ona ostatnio na wielu blogach. Jak na razie odpuszczę ją sobie . Może kiedyś zmienię zdanie na jej temat :>
Pozdrawiam, joolsandherbooks.blogspot.com
To prawda, ostatnio wszędzie jest jej pełno ;) Mam nadzieję, że zmienisz zdanie i zdecydujesz się po nią sięgnąć, bo to naprawdę dobra, choć nie lekka, książka ;)
UsuńHm.. Ciekawi mnie ta powieść. Dość intrygująca historia. Ja zaś lubię przeczytać sobie debiutantów, aby dać im szansę na to, aby zyskali uznanie czytelników :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
http://www.sekretny-trop.pl
No jasne, oczywista sprawa :) Poza tym zanim ulubiony autor został naszym ulubieńcem, też był tym nowym :D Każdemu warto jest dać szansę ;)
UsuńSama książka bardzo mnie ciekawi i w wolnym czasie mam nadzieję ją schwytać (chyba w kolejnym życiu :D). Przyznam, że trochę przeraża mnie to imię - Mojżesz - tym bardziej w połączeniu z nazwiskiem - Mojżesz Wright. :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko
Dominika z Books of Souls
Doskonale wiem, o co Ci chodzi :D Oryginalny Moses brzmi znacznie lepiej. Poza tym to imię jest nieprzypadkowe, bohater tej książki miał dużo wspólnego z biblijnym prorokiem ;)
UsuńPrzeczytałam bardzo dużo pozytywnych recenzji o tej książce. Przyznam szczerze, że ta pozycja mnie bardzo intryguje, ale jestem do niej sceptycznie nastawiona. Najczęściej zdarza się tak, że po prostu nie przypadają mi do gustu książki okrzyknięte mianem bestsellera.
OdpowiedzUsuńNiektóre książki są określane tym mianem mocno na wyrost, niestety :/ Sama przejechałam się na "Bez słów" Mii Sheridan. Nie zmienia to faktu, że polecam Ci "Prawo Mojżesza" i mam nadzieję, że kiedyś je przeczytasz ;)
UsuńMam podobnie jak MM - jak widzę słowo "bestseller" to mój mózg od razu odrzuca taką książkę i czepiam się każdego szczegółu :)
UsuńTo dosyć normalne, skoro została sprzedana w oszałamiającym nakładzie to musi być dobra - i oczekiwania wobec niej gwałtownie rosną ;)
UsuńTo już kolejna tak pozytywna recenzja tej książki, jaką czytam i moja ochota na lekturę coraz bardziej wzrasta! Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać "Prawo Mojżesza", bo coś czuję, że bardzo mi się spodoba! ;)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, żebyś szybko to zrobiła ;)
UsuńZapowiada się ciekawi :) Okładka też jest intrygująca. Gdy tylko znajdę czas z przyjemnością po nią sięgnę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
http://czarodziejka-ksiazek.blogspot.com
Zachęcam :>
UsuńDzisiaj do mnie dotarła i mam ochotę wszystko rzucić i brać się za czytanie, ale niestety zostały mi jeszcze dwie książki z biblioteki, które muszę skończyć i tylko lukam na tę cudowną powieść, bo przyciąga mój wzrok niczym magnes :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
houseofreaders.blogspot.com
Hahahah, rozumiem Twój ból :D
UsuńWszędzie pełno tej książki ;)
OdpowiedzUsuńjustboooks.blogspot.com
Bo niedawno miała premierę, a do tego jest naprawdę dobra ;)
UsuńWspaniała jest ta historia... Wzruszająca i prawdziwa aż do bólu. Dzisiaj dotarła do mnie "Pieśń Dawida" i już zacieram dłonie na samą myśl. :)
OdpowiedzUsuńMoja pewnie przyjdzie jutro <3
UsuńSwoją drogą - dasz wiarę, że dopiero dzisiaj skojarzyłam, że David to Tagg? :D
Bardzo dużo już słyszałam o tej książce i mam na nią wielką ochotę może to nie w stu procentach moje klimaty ale tylko czekam aż wpadnie mi w ręce :)
OdpowiedzUsuńBlog o książkach
Myślę, że to książka, która trafi do każdego ;)
UsuńWszędzie teraz słyszy się o tej książce, zapewne w dużej mierze ze względu na brak happy endu. Ja raczej nie sięgnę po nią, ponieważ nie czytam książek new adult, ale miłośnikom gatunku z pewnością się spodoba :)
OdpowiedzUsuńTo nie jest zwykłe New Adult ;) Znajdziesz tam i wątek kryminalny, i nawet paranormalny - jeśli będziesz miała okazję to po nią sięgnij, możesz się pozytywnie zaskoczyć ;)
UsuńOj chcę, chcę bardzo... Czekałam na nią bardzo przed premierą, ale teraz tak o niej głośno, że chcę poczekać.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Przy gorącej herbacie
Nie przejmuj się tym i czytaj ;) Powiem Ci, że obecnie jestem trochę przed połową drugiej części ("Pieśni Dawida") i jest jeszcze lepsza :)
UsuńJEJU *.* JAKA CUDOWNA RECENZJA!!! Chyba jedna z najlepszych tej książki!!
OdpowiedzUsuńTak bardzo odczuwałam Twoje emocje, że o rany!!! ^^
Bardzo, bardzo, bardzo chcę przeczytać "Prawo Mojżesza" i właśnie po Twojej recenzji dopisałam tę książkę do mojej listy!
Mam nadzieję, że spodoba mi się tak samo jak Tobie!
Buziaki!
bookmania46.blogspot.com
Niesamowicie mi miło! :) Dzięki :>
UsuńPS. Liczę na to, że spodoba Ci się w takim stopniu jak mnie :)
Początkowo nawet nie zwróciłam uwagi na tę książkę. Motywy biblijne mnie odrzucają. Ale później przeczytałam recenzję... i cóż, może przeczytam.
OdpowiedzUsuńTe motywy biblijne są dość delikatnie zaznaczone i zupełnie nie wadzą - przynajmniej w moim odbiorze ;)
UsuńKsiążka naprawdę mnie zainteresowała, być może sięgnę, choć irytująca bohaterka trochę studzi mój zapał.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
http://sunny-snowflake.blogspot.com/
Za to Mojżesz jest genialny ;)
Usuń