środa, 21 września 2016

RECENZJA - "Załącznik" Rainbow Rowell




Rainbow Rowell często bywa porównywana do Johna Greena i innych twórców młodzieżowych powieści. Jest to dla niej o tyle krzywdzące, że w umysłach wielu automatycznie plasuje się jako autorka książek dla nastoletnich odbiorców, pisząca na pograniczu YA/NA. Jak się okazuje - całkiem niesłusznie. Rowell ma na swoim koncie kilka powieści dla starszych czytelników, co  coraz częściej zauważają wydawnictwa. Coraz częściej to zauważają, a co za tym idzie - coraz częściej je wydają.
Tym razem o swoją chwilę chwały i sławy postanowiło zawalczyć "Attachements", znane u nas jako swojski "Załącznik". 



Lincoln O'Neill nie jest zadowolony ze swojego życia. Powoli zbliża się do trzydziestki, jedną nogą ciągle tkwi w przeszłości i jak na złość musi ponownie zamieszkać z matką (co, swoją drogą, nie przeszkadza mu tak bardzo jak powinno). Wciąż rozpamiętuje nieudany związek sprzed lat i ugrzązł w pracy, która nie mogłaby być bardziej pozbawiona sensu. Do czasu. Gdy w firmowej korespondencji natyka się na listy Jennifer i Beth, które naginają regulamin, nie wysyła im upomnienia. Nie robi też tego następnym razem. Ani dziesiątym. Zakochuje się w jednej z przyjaciółek, choć zna ją jedynie z wymiany maili - i to maili nieprzeznaczonych dla niego. Postanawia więc odkręcić całą sytuację i poznać tę wymarzoną i idealną dla siebie kobietę. Tylko jak to zrobić, gdy wszystko zabrnęło już za daleko, a "Cześć, kocham cię i czytam twoje maile" nie wydaje się być idealnym początkiem znajomości...?



"Załącznik" to moje drugie spotkanie z Rainbow Rowell i chyba świadomie mogę już powiedzieć, że ją lubię. Lubię jej nienachalny, prosty styl; lubię autentycznych bohaterów, których tworzy; lubię nieporadność i nieprzekłamanie, z jakimi opisuje początek każdej znajomości (niezależnie czy mówimy tu o kimś, kto ma lat naście, czy - jak w tym przypadku - trzydzieści). Chociaż "znajomość" w przypadku "Załącznika" to duże nadużycie, bo Lincoln i Beth wcale się nie znają. Co zabawne, my sami poznajemy tylko Lincolna. To jego codzienność śledzimy, towarzyszymy mu w pracy i wspólnie z nim analizujemy nieudany związek. Czytamy też maile, które Jennifer i Beth wymieniają między sobą - i to tak naprawdę jedyny nasz kontakt z Beth, którą mimo wszystko polubiłam. Tego samego nie mogę jednak powiedzieć o Lincolnie, który - pomimo kilku rozczulających scen - okazał się mamisynkiem i dziwnym, milczącym typem, darzącym nadmiernym uczuciem gry komputerowe. Swoim zachowaniem, bardziej niż romantyka, przypominał stalkera; czasem wydawał się błądzącym we mgle dzieckiem i na pewno nie sprawiał wrażenia tak atrakcyjnego, jak to wynikało z późniejszych rozmów pewnych osób. Dostrzegam też spore podobieństwo między nim, a Patem z "Poradnika pozytywnego myślenia" - obaj nieporadni, obaj zwiedzeni i porzuceni, obaj niepotrafiący przystosować się do nowej rzeczywistości. Różnica jest taka, że jeden z nich był bardziej zrównoważony psychicznie. Teraz pytanie - który? :D
Chociaż Lincoln nie podbił mego serca, nie mogę powiedzieć, że "Załącznik" to słaba książka. Nie potrafię pozostać ślepą i głuchą na jej plusy (które niewątpliwie posiada). Na humor, który idealnie trafi w gust wielbicieli Mhairi McFarlane. Na krótkie, ale pełne uroku momenty, które sprawiają, że szczerzymy się jak głodny do sera. Na to, że cała historia jest poprowadzona bardzo płynnie i że w grucie rzeczy dostajemy to, czego się spodziewaliśmy i czego oczekiwaliśmy. Lekką i przyjemną obyczajówkę.


 
Nie jestem całkowicie zadowolona z zakończenia. I nie chodzi mi o same (dość cukierkowe) wydarzenia, bo te jestem w stanie przełknąć. Nie mogę się jednak wyzbyć przedziwnego wrażenia, że doszło do nich zbyt szybko. Zbyt nagle. Jak gdyby Rowell umknęło dobre kilka rozdziałów. Trochę szkoda, bo nieco popsuło to moje ogólne wrażenia z lektury; nie na tyle jednak, bym zapomniała, że mimo wszystko "Załącznik" to całkiem ciekawa książka. Ciekawa, zabawna i ciepła. Może nie ambitna i nie wybitna, ale za to idealna na nadchodzące jesienne wieczory. Bo z czym jak z czym, ale z ciepłym kocem i kubkiem herbaty w dłoni komponuje się idealnie ;)




















Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu 

26 komentarzy :

  1. Szkoda, że przy postaci Lincolna i przy zakończeniu pojawiły się zgrzyty, - pokładałam trochę nadziei w tym tytule, bo lubię Panią Tęczę. ;D Ale mam i tak ochotę na tę książkę, żeby sprawdzić, jak mi by się spodobała. Może kiedyś się to uda. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już mówiłam (a raczej pisałam :D ) - to nie jest zła książka. Po prostu nie jest z gatunku tych, które na długo z nami zostają. Czy to w sercu, czy w pamięci.

      Usuń
  2. Właśnie ją czyta i mam mieszane uczucia ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ;) Nie jest to nic specjalnego, ot, takie lekkie i przyjemne czytadło na raz.

      Usuń
  3. Jeszcze nie czytałam tej książki, lecz czytałam dwie inne tej autorki i to jej styl kończenie akcji w miejscu gdzie powinno być coś jeszcze, jednak dla mnie to jest ciekawy zabieg.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie racja. Chociaż "E&P" nie mieli zakończenia, a tutaj ono było - tyle tylko, że zabrakło wydarzeń, które by do niego doprowadziły :D

      Usuń
  4. Ja przeczytałam dwie książki Rowell - "Eleonorę i Parka" oraz "Fangirl" - obie mi się podobały, ale szału nie było ;) Posiadam jeszcze "Linię serc" w postaci ebooka i jak mi się spodoba, to zapewne zdecyduję się na "Załącznik" :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, a słyszałam, że "Linia serc" jest najgorsza. Może przeczytaj najpierw "Załącznik", hm? :D

      Usuń
  5. Miałam już jedne spotkanie z tą autorką i odtąd nie patrzę na nią zbyt przychylnym okiem. Owszem, 30 lako bohater główny oraz niesztampowa fabuła przekonują, ale nie tak bardzo by sięgnąć po tą powieść. W jesienne wieczory sięgam po coś ciezszego, a poza tym ostatnio cukierkowe powieści wzbudzają we mnie swoisty wstręt.Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem :) Nie namawiam. Chociaż ciekawi mnie, która z książek Rowell tak Cię rozczarowała ;)

      Usuń
  6. Raczej nie jestem fanką takich przesłodzonych zakończeń, a ostatnio raczej nie sięgam po powieści młodzieżowe, czy też obyczajowe. A skoro główny bohater to typ, którego zajmują jedynie gry komputerowe, to wątpię, abym w jakikolwiek sposób go polubiła. Bardziej ciekawi mnie "Fangirl", chociaż jak chyba każda książka tej autorki, opinie zbiera dość mieszane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze jej nie czytałam, ale wiem, że w październiku wychodzi książka, która skupia się na Simonie, postaci z "Fangirl" :)

      Usuń
  7. Bardzo lubię Rainbow Rowell i mam ogromną ochotę na ,,Załącznik", od kiedy tylko zobaczyłam, że zostanie wydany. Fabuła wydaje się niecodzienna i intrygująca. Porównanie Lincolna do Pata chyba mi nie przeszkadza, bo pamiętam, że ,,Poradnik pozytywnego myślenia" całkiem mi się spodobał (chociaż nie tak jak inne powieści Quicka). :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Dominika z Books of Souls

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie postać ta nie powinna Ci przeszkadzać - mnie trochę wadził, bo i "Poradnik pozytywnego myślenia" średnio mi się podobał ;)

      Usuń
  8. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Rainbow Rowell, bo zazwyczaj jej powieści zbierają mieszane recenzji i jeśli trafię na jakąś pozytywną opinię pewnej powieści, to następnego dnia czytam jej negatywną recenzje. I tak się jakoś z panią Rowell mijamy i mijamy i spotkać nie chcemy.
    Dziękuję za uświadomienie mnie, że nie pisze ona tylko dla młodzieży, bo nie miałam o tym pojęcia.
    Jeśli już zdecyduje się przeczytać którąś z jej książek chyba nie zacznę od "Załącznika", ale będę go mieć na uwadze.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Na razie odpuszczę sobie tę powieść. Jakoś mnie nie przekonuje do siebie. Natomiast bardziej interesuje mnie „Eleonora i Park”, bo słyszałam o niej dużo dobrego i chcę się przekonać czy też mi się spodoba.

    Pozdrawiam,
    czytaniamania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ;) A "E&P" zdecydowanie polecam :)

      Usuń
  10. Jestem bardzo ciekawa tej powieści i chyba w najbliższej przyszłości po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie, to książka w sam raz na jesień :)

      Usuń
  11. Bardzo lubię Rainbow Rowell (w przeciwieństwie do wielu blogerów), jej prosty, słodki styl po prostu mnie urzekł, a nieskomplikowaność historii jest dla mnie u niej akurat atutem. Bardzo chętnie sięgnę po tę powieść, chociaż trochę się boję, że nie polubię Lincolna.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jest jeszcze Jennifer i Beth, które nadrabiają za niemrawego Lincolna ;)

      Usuń
  12. Mam w planach poznanie twórczości tej autorki. "Załącznik" też chcę przeczytać, ale jednak na pierwszy raz z jej książkami wybiorę inny tytuł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł :) Polecam "Eleonorę i Parka" :>

      Usuń
  13. Niestety jak na razie moje spotkania z tą autorką skończyło się bardzo wielką zrazą i niestety raczej szybko po jej książki nie sięgnę.
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, nie uprzedzaj się ;) Może akurat ta jedna, którą czytałaś, była najsłabszą w jej dorobku i teraz czekają Cię tylko lepsze...? :)

      Usuń

Każdy komentarz to kolejna cegiełka w tworzeniu tego bloga. To jak, pomożesz? ;)

Wykonała Ronnie