czwartek, 27 kwietnia 2017

RECENZJA - "Jedyne wspomnienie Flory Banks" Emily Barr




Od kilkunastu już lat zmagam się z wadą wzroku. Życie krótkowidza nie jest wybitnie wyczerpujące,  chyba że...Zapomnę założyć na nos okulary czy też - dziwnym trafem - soczewki. Czuję się wtedy osaczona, skrajnie zdezorientowana i łypię spod oka na każdą mijającą mnie osobę (przypuszczam, że wyglądam wtedy jak ktoś, komu brak piątej klepki, podczas gdy jedyne, co usiłuję zrobić to połączyć rozmyty, człekopodobny kontur z określoną i znaną mi twarzą :D ). Czuję się źle i zdecydowanie NIE bezpiecznie. Całe szczęście, że owa dezorientacja szybko znika - wystarczy, że znajdę swe magiczne niczym różdżka Pottera okulary i voilà! Świat znów nabiera barw i na powrót staje się względnie bezpiecznym miejscem.  
Co jednak, gdybym nie miała tyle szczęścia?
 
Gdybym straciła to, co zapewnia nam spokój ducha i pozwala odnaleźć się w niemal każdej sytuacji?
 
Gdyby
przez lata, raz za razem, brutalnie wyrzucano mnie z misternie stworzonej strefy komfortu i co kilka godzin zmuszano od nowa budować swoje życie? 
Co, gdybym była jak Flora Banks?
  




Wspomnienia. Każdy je ma.
A jeśli nie...?
Flora Banks jest uszkodzona. Jej pamięć nie działa tak, jak powinna, w efekcie czego dziewczyna nie jest w stanie stworzyć - i utrzymać - żadnych wspomnień. Pamięta jedynie to, co zdarzyło się przed chorobą i przed operacją, która podziurawiła jej mózg niczym sito.
Pewnego dnia coś się zmienia. Flora zostaje pocałowana przez chłopaka, a wspomnienie pocałunku nie znika jak wszystko inne do tej pory.
Flora pamięta.
I Flora chce pamiętać.
Chłopak jednak znika, a Flora - gotowa gonić marzenia - wyrusza w szaleńczą wyprawę, która ma pomóc posklejać uszkodzoną pamięć, odnaleźć jej ukochanego i samą siebie. 







"Jedyne wspomnienie Flory Banks" to jedna z tych książek, koło których nie da się przejść obojętnie - niebanalna okładka przyciąga wzrok niczym magnes, opis zaostrza apetyt na poznanie całej historii, a rekomendacja samej Jennifer Niven daje gwarancję rewelacyjnej lektury.
Emily Barr, która już wcześniej pisała (i wydawała) powieści, zwykła specjalizować się w thrillerach i historiach skierowanych ku dorosłym - i to zdecydowanie czuć. Choć "Jedyne wspomnienie..." to teoretycznie literatura młodzieżowa, jestem pewna, że spodoba się też starszym odbiorcom. Barr genialnie oddała uczucia Flory, jej wieczne zagubienie i drzemiącą w niej - mimo choroby - odwagę. Sam pomysł wyprawy (czy to samotnej, czy też z towarzyszem) nie jest w literaturze niczym nowym ani szokującym, ale goniąca za niedoścignionym bohaterka już tak. Flora jest nietypowa - zagubiona między 10-letnią wersją siebie, a nastoletnią dziewczyną ; tłamszona przez nadopiekuńczą matkę i z bratem, którego nigdy nie ma - i pozornie nikt nie wie, dlaczego. Z rękoma wiecznie pokrytymi tuszem i planem, który sukcesywnie zaczyna realizować.
Autorka dokonała czegoś niesamowitego - sprawiła, że zagubienie Flory udzieliło się i mnie, a cała opowieść osnuta została mgłą tajemnic i okryta płaszczykiem niepokoju. Stworzyła niezwykle klimatyczną powieść, która - początkowo - jest jak przypadkowe fragmenty dwóch zupełnie różnych układanek. Z czasem cała historia nabiera sensu, a powtarzane przez Florę jak mantra zdania stawiają i ją, i jej otoczenie w nowym świetle. Przyznam, że w pewnym momencie sama miałam przysłowiowy mętlik w głowie i błądziłam między prawdą a ułudą. Barr starannie kontroluje wykreowany przez siebie chaos i krok po kroku, karta za kartą, odkrywa wszystkie tajemnice. I chociaż jestem zdania, że "sprawa Drake'a" mogła zostać lepiej zakończona (bo owo zakończenie nie było zbytnio spektakularne), to uważam, że "Jedyne wspomnienie Flory Banks" jest jedną z lepszych młodzieżówek, a Emily Barr jak najbardziej zasługuje na to, by stanąć w jednym szeregu z Matthew Quickiem i Jennifer Niven.




Wspomnienia. Jak się okazuje - nie każdy je ma. Czy to jednak źle...?
Ci, którzy je posiadają, często przeceniają ich wagę i pozwalają, by determinowały ich osobowość, przyszłość i tłumaczyły porażki. Są wymówką, by nie sięgać po więcej i swoistym kaftanem bezpieczeństwa.
A gdyby tak - choć na chwilę - odrzucić przeszłość i po prostu zacząć żyć, oddychać i spełniać marzenia? Nierealne? Bynajmniej.
Wymaga to tylko jednego.
Odwagi.





















Za możliwość przeczytania powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu

14 komentarzy :

  1. Pierwszy raz słyszę o tej książce. Kuci mnie fabuła, to coś, co lubię. Chyba w końcu się skuszę, może w weekend majowy uda się przeczytać :)

    Pozdrawiam Justyna z Książko, miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde. Nie znoszę być podatna na recenzje, zwłaszcza Twoje. Czytałam już jedną opinię o niej i wydawała mi się trochę podróbą świetnego "Zanim zasnę". A teraz już sama nie wiem. Na niekorzyść jest fakt, że to młodzieżówka, więc mnie odstrasza, ale... kto wie, może przeczytam.

    Ale ładne zdjęcie masz po prawej stronie <3 Paulino, czy ja Cię mogę znaleźć gdzieś na fejsbuku :)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah, uznam to za komplement 😄😄😄
      Hm. Czytałam "Zanim zasnę" i absolutnie, nawet przez chwilę, nie przeszło mi przez myśl, że są one podobne ;) Spróbuj, może Ci się spodoba :)
      PS. Bardzo dziękuję :) I taaak, możesz :)

      Usuń
  3. Fabuła zapowiada się intrygująco, więc rozejrzę się za tym tytułem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę przyznać, że zainteresowałaś mnie tą książką. Wydaje się oryginalna i zaskakująca, co najbardziej lubię w powieściach. Myślę, że jak tylko będę miała okazję, to przeczytam tę książkę :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super :) Mam nadzieję, że Tobie też się spodoba :)

      Usuń
  5. Ja nigdy nie patrze na rekomendacje. Szczerze mówiąc (pisząc) z reguły mnie one zniechęcają, dlatego wolę nie zwracać na nie uwagi.
    Aczkolwiek jeśli fabularnie książka mnie zainteresuje, to nic mnie nie zniechęci. "Jedynie wspomnienie..." zapowiada się ciekawie. Lubie takie pokręcone książki, pełne elementów, które dopiero z czasem nabierają sensu.
    Na pewno się za nią rozejrzę :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zazwyczaj nie daję im dużej wiary, ale jest kilku autorów, do których mam zaufanie i wiem, że kiedy już coś polecają, to naprawdę jest to dobre :)

      Usuń
  6. Okładka już jakiś czas temu zapadła mi w pamięć, a po Twojej recenzji jestem pewna, że przeczytam tę książkę :) W dodatku skoro Emily Barr można postawić na równi z Quickiem - jestem kupiona ^^

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  7. Już dawno zainteresowała mnie ta książka, więc mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać i będę zadowolona z lektury. ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to kolejna cegiełka w tworzeniu tego bloga. To jak, pomożesz? ;)

Wykonała Ronnie