wtorek, 26 grudnia 2017

RECENZJA - "Służące" Kathryn Stockett




"Najpierw książka, później film" - chyba każdy zna tą jedyną i słuszną kolejność.
Co jednak, gdy dziwnym trafem obejrzy się ekranizację, a dopiero po jakimś czasie usłyszy o fenomenie książki? Co robić, gdy powieść jest ponoć fenomenalna, ale my znamy już fabułę?
Czytać?
Nie czytać?
Na przykładzie "Służących" Kathryn Stockett z pełną odpowiedzialnością powiem CZYTAĆ!  ;)





Lata 60. XX wieku, Jackson w stanie Missisipi. Do rodzinnego domu powraca Eugenia Phelan, bliżej znana jako Skeeter. Pełna ideałów i pasji młoda kobieta planuje zostać dziennikarką, chce pisać o rzeczach ważnych, o tym, co ma znaczenie. O ironio, jedyną posadą, jaką udaje jej się dostać jest kącik porad domowych w miejscowej gazecie. Skeeter nie ma pojęcia o sprzątaniu i prowadzeniu domu, ma za to (a raczej jej rodzice i przyjaciółki) pomoc domową. Krótkie, kradzione rozmowy z Aibileen, służącą jednej z jej przyjaciółek, staną się punktem wyjścia do rozważań nad segregacją rasową, uprzedzeniami i wartością człowieka.
Aby wzniecić ogień, potrzeba tylko iskry. A Skeeter ma ich znacznie więcej.





"Służące" to jedna z książek, którą zna każdy, mimo że nie każdy ją czytał. To jedna z tych książek, które przy pomocy niezbyt wysublimowanych słów i mało kwiecistych zwrotów poruszają tematy ważne i sprawy, które niektórzy z uporem zamiatają pod dywan.
Problem segregacji rasowej, braku szacunku i uprzedmiotowienia drugiego człowieka nie jest i nigdy nie był łatwy, ale klasa i wyczucie, z jakim porusza go Kathrynn Stockett, są godne podziwu. Ta - jakby nie było biała - amerykańska pisarka próbuje wczuć się w sytuację czarnoskórych kobiet z  północy i ukazać ich rzeczywistość w kraju i czasach zdominowanych przez biały kolor skóry, w czasach, gdy czarny znaczył "gorszy" i pozbawiano go prawa głosu. Stockett robi to fenomenalnie. Duży plus należy jej się za narrację podzieloną między trzy osoby - Aibileen i Minny, tytułowe służące, a także między Skeeter, powracającą ze studiów panienkę z tzw. dobrego domu. Dzięki temu doświadczamy całej masy emocji i zyskujemy pełny ogląd na panującą wówczas sytuację. Sama kreacja bohaterów także zasługuje na uwagę - Stockett serwuje nam pełną galerię różnorodnych postaci. I tak mamy tu nie tylko wyważoną Aibileen, krzykliwą Minny i pełną ideałów Skeeter, ale też lubiącą sprawować kontrolę Hilly, niepotrafiącą podjąć własnej decyzji Elizabeth, różową (dosłownie! :D ) Celię i całą resztę nieco przerysowanych pań domu.
Stockett nie bawi się w półprawdy i ukazuje świat takim, jakim jest. Często niesprawiedliwym, nierzadko nieobiektywnym i zwykle okrutnym. Nie odbiera nam jednak resztek nadziei i udowadnia, że nawet pośród niesprzyjających nam dusz znaleźć można iskierkę dobra. Że nawet z niewielką pomocą można zmienić świat.
A w każdym razie próbować.











"Służące" to historia, którą trzeba znać. Napisana prostym językiem, pełna emocji, wzruszeń i prawdy. To opowieść o byciu człowiekiem w pełnym znaczeniu tego słowa, o byciu człowiekiem w czasach, które dalekie są od ideału.
To pozycja obowiązkowa w czytelniczym życiu każdego książkoholika.
Jedyne, czego żałuję to fakt, że - póki co -  to jedyna książka Kathryn Stockett. Bez wahania bowiem sięgnęłabym po każdą kolejną ;)
























Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu


14 komentarzy :

  1. Odpowiedzi
    1. Nie całkiem, a bardzo! Naprawdę polecam ;)

      Usuń
  2. Lubię książki poruszające trudne tematy, ale o problemie segregacji rasowej jeszcze nie czytałam. Niemniej nasłuchałam się tylu dobrych opinii o tej powieści, że z pewnością sięgnę po nią w przyszłym roku. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam też film, jest naprawdę, naprawdę dobry ;)

      Usuń
  3. Film bardzo mi się podobał, także na pewno sięgnę także po książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja najpierw obejrzałam film, a później książkę i zarówno tym i tym byłam zachwycona, także również polecam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, czyli identycznie jak ja 😊

      Usuń
  5. Miałam podobnie - w pierwszej kolejności obejrzałam film, lata temu i dopiero niedawno sięgnęłam po książkę i z pewnością nie żałuję. Świetna i bardzo wartościowa powieść :) Uwielbiam narrację Aibileen i Minny :D
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minny to również moja faworytka :D ;)

      Usuń
  6. Jeszcze nie miałam okazji poznać się z twórczością autorki, jednak sam tytuł już mnie zaciekawił :) a treść dotyczy ważnych tematów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Służące mam w planach już od dłuższego czasu - zarówno książkę, jak i film. Chciałabym jednak zacząć od powieści. Nigdy nie wiedziałam do końca, o czym opowiada ta książka, jednak dużo się o niej mówiło. Teraz, gdy dowiedziałam się czegoś więcej, mam na nią jeszcze większą ochotę :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę dobra, a film - wbrew pozorom - jest także zabawny ;)

      Usuń

Każdy komentarz to kolejna cegiełka w tworzeniu tego bloga. To jak, pomożesz? ;)

Wykonała Ronnie