wtorek, 6 marca 2018

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Jej wysokość P." Joanne MacGregor





Chyba nie przesadzę, gdy stwierdzę, że niemal każdy bohater - czy to młodzieżówki, czy obfitującego w gorące sceny New Adult - jest na wskroś idealny. Pal licho piękno wewnętrzne, ono akurat liczy się najmniej; najważniejsze, by nasz bohater miał idealną wagę, idealny wzrost i idealną twarz.
A gdyby tak w roli głównej obsadzić postać, która -  jak przecież każdy - ma (niewydumane!) kompleksy? Gdyby za pierwszoplanowego bohatera obrać kogoś, kto nie raz i nie dwa narażony był na prześmiewcze komentarze?
Tak też zrobiła Joanne MacGregor, której Peyton - przesympatyczna i nieszablonowa - idealnie wpisuje się w nurt body positive.
Panie i Panowie, przed Wami jej wysokość P.! ;)





Można o niej powiedzieć wiele, ale nie to, że jest drobinką. Przykrótkie spodnie i sięgające tuż za łokieć rękawy bluz to jej codzienność. Codziennością niestety jest też brak widoków na romantyczny związek - w końcu wyższych od niej chłopców policzyć można na palcach jednej ręki.
Gdy jednak w grę wchodzi zakład, za którego wygranie Peyton dostanie tak potrzebne jej 800$, dziewczyna postanawia "sprawdzić" każdego z pięciu, chodzących do jej szkoły, wysokich panów, a z jednym z nich wybrać się na bal maturalny.
Zakłady bywają jednak kłopotliwe, zwłaszcza gdy do głosu zaczynają dochodzić prawdziwe uczucia...








Stale odczuwam niedobór nieidealnych bohaterów w literaturze, a mówiąc "nieidealnych" mam na myśli takich, którzy bliżsi są normalnemu człowiekowi aniżeli greckiemu herosowi. Dlatego za każdym razem, kiedy tylko uda mi się poznać taką właśnie książkową postać, szczerzę się prawie jak głodny do sera. A gdy na dokładkę okazuje się, że cała powieść jest przyzwoita... Ha, wtedy jestem  w książkowym raju.
I właśnie w takim raju się znalazłam, kiedy to miałam okazję sięgnąć po przedpremierowy egzemplarz debiutanckiej powieści Joanne MacGregor - "Jej wysokość P." to młodzieżówka, ale niech Was nie zwiedzie nieco infantylna okładka - nie jest głupia, nie jest nudna, a już na pewno nie jest sztampowa. Może i sam pomysł na fabułę nie jest odkrywczy (bo w końcu historii z zakładem w tle było już mnóstwo), ale Joanne MacGregor naprawdę potrafi dobrze  opowiadać - jej styl jest lekki i świeży, a tworzone przez nią dialogi nawet przez moment nie są podbarwione fałszem czy choćby gramem sztuczności. Do tego bez problemu przychodzi jej kreowanie ciekawych, pełnych życia (czy werwy :D ) postaci. Peyton, główna bohaterka, ma ponad 180 cm wzrostu, co - lekko mówiąc - odrobinkę przeszkadza jej w życiu. Wszystko i wszyscy wokół przypominają jej o tych kilku zbędnych centymetrach, co sprawia, że dziewczyna momentami zaczyna wątpić w swoją kobiecość i atrakcyjność. Nie może też znaleźć dla siebie partnera, a szykany ze strony znajomych coraz bardziej ją dołują. Nie myślcie jednak, że Peyton to użalający się nad sobą bierny typ - co to, to nie, moi kochani ;) Peyton bowiem ani nie jojczy, ani nie marudzi, ona albo akceptuje rzeczy takimi, jakimi są, albo przystępuje do działania - czego skutkiem jest m.in. będący główną osią powieści zakład. Wynik tego ostatniego nie będzie pewnie dla Was zaskoczeniem, zresztą cała historia jest dość przewidywalna i nie trzeba być Sherlockiem, by przewidzieć jej finał, ale nie czarujmy się, to nie jest typ książki, którego plot twist ma nas zwalić z nóg czy - bardziej dosadnie - walnąć obuchem w głowę. Ta książka ma być lekka, przyjemna i po prostu życiowa. I wiecie co? Taka właśnie jest :>
Co istotne, zakład i wątek romantyczny (całkiem sprawnie napisany, trzeba przyznać) nie są jednak jedynymi poruszanymi w tej historii tematami; są punktem wyjścia do rozważań nad budowaniem poczucia własnej wartości i samoakceptacji; w tle pojawia się też ucieczka przed ludźmi jako sposób radzenia sobie z traumą, kilka filmowych anegdotek i garstka zabawnych teatralnych prób.
Bardzo ciekawie (i zgrabnie!) poprowadzona fabuła, przenikające się (i różnorodne!) wątki, prawdziwe problemy, a wszystko to okraszone dużą dawką humoru - to atuty "Jej wysokości P.", które sprawią, że jej czytanie będzie dla Was prawdziwą przyjemnością ;)






Niczym bloodhound próbuję - spośród całej masy mało wartościowych powiastek - wybierać te, o których naprawdę warto mówić; te, które wniosą coś do życia młodego (ale i starszego też, spokojnie ;) ) czytelnika. Dlatego tak bardzo cieszą mnie powieści w stylu "Jej wysokości P.", które nie dość, że są napisane z polotem i nie kaleczą języka, to jeszcze przekazują kilka może i prostych, ale wciąż zapominanych życiowych prawd.
Życzę i sobie, i Wam, byśmy tylko na takie trafiali i gorąco (naprawdę gorąco :D ) zachęcam Was, byście dali szansę tej niepozornej młodzieżówce.
Zaręczam, że się nie zawiedziecie ;)






















Za egzemplarz dziękuję



22 komentarze :

  1. Książka wydaje się bardzo interesująca. Mam nadzieję, że uda mi się po nią sięgnąć w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja mam nadzieję, że Ci się uda ;)

      Usuń
  2. Aktualnie czytam tę książkę i wprawdzie na razie mnie nie zachwyca, a Peyton dość mnie irytuje, ale postaram się przez nią przebrnąć. A przynajmniej mam nadzieję, że dalej będzie przyjemniejsza i bardziej... przystępna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, czekam zatem na Twoją recenzję, chętnie sprawdzę, co Cię tak irytowało :D ;)

      Usuń
  3. Mam wielką ochotę na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz po nią sięgnąć :)

      Usuń
  4. Ooo wydaje się naprawdę ciekawa, mam ochotę na jakąś fajną, niebanalną młodzieżówkę - myślę, że "Jej wysokość P" (swoją drogą strasznie podoba mi się ten tytuł) nada się idealnie. :)
    Pozdrawiam!
    https://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ta będzie w sam raz :)

      Usuń
  5. Kolejna pozytywna opinia o tej książce :) Zdecydowanie kiedyś ją przeczytam, Twoja recenzja tylko utwierdziła ten zamiar :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Głośno się robi o tej książe i większość dotyczących jej opinii jest pozytywna, mimo wszystko jakoś mnie do niej nie ciągnie. Sama nie wiem dlaczego. Raczej sobie ją więc odpuszczę.

    Pozdrawiam i zapraszam:
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś nie kupuję problematyki tej książki... No chyba, że główna bohaterka ma jakieś dwa metry. Znam dużo dziewczyn bardzo wysokich i jakoś nie miały aż takich problemów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie myślała przyjaciółka głównej bohaterki, przeczytaj książkę, Peyton fajnie przedstawiła problem ;)

      Usuń
  8. Z każdą kolejną opinią tej książki, nabieram coraz większej ochoty na przeczytanie jej :) Początkowo średnio do mnie przemawiała, jednak stwierdzam, że chcę poznać historię Peyton :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Teraz to już ostatecznie mnie zachęciłaś. Miałam pewne wątpliwości po zobaczeniu okładki, która faktycznie jest trochę infantylna i przypomina mi książki Kasie West, ale kilka naprawdę pochlebnych recenzji mnie przekonało. Zawsze jestem niesamowicie zaskoczona i zadowolona, gdy odnajdę tego "nieidealnego" bohatera, który przecież pojawia się tak rzadko. Wizja niedoskonałej Peyton wydaje się więc zachęcająca :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HA, czyli nie tylko ja miałam dziwne skojarzenia z Kasie! :D

      Usuń
  10. Czytałam i spodobała mi się. Świetna młodzieżówka :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  11. "Jej wysokość P." to książka pełna humoru i napisana z polotem, więc czyta się ją naprawdę przyjemnie. Przy okazji te kilka starych, prostych prawd o życiu, świetni bohaterowie i kapitalna narracja sprawiają, że mamy książkę, po którą zdecydowanie warto sięgnąć. Polecamy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, to tak jak ja - też polecam :D :)

      Usuń

Każdy komentarz to kolejna cegiełka w tworzeniu tego bloga. To jak, pomożesz? ;)

Wykonała Ronnie