Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bukowy las. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bukowy las. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 maja 2018

RECENZJA - "Moje serce, mój wróg" A.J. Steiger




Niejednokrotnie wspominałam, że szalenie lubię nieszablonowe powieści - czy to te z nad wyraz oryginalną fabułą, czy też z nietypowymi bohaterami albo innowacyjnym stylem ich autora.
Lubię również książki, które niosą jakiekolwiek przesłanie; które zmuszają do refleksji i które dają do myślenia.
Wiecie jednak, które z nich lubię najbardziej?
Dokładnie. Te, które łączą wspomniane wyżej kwestie.
Tak jak w debiucie A.J. Steiger o wdzięcznym tytule "Moje serce, mój wróg".


poniedziałek, 26 marca 2018

RECENZJA - Peter Bognanni i "To, co widzę bez ciebie"




Wychodzi na to, że przez dłuższy czas nie uwolnię się od powieści z motywem straty i idącej za nią żałoby. Najnowsza książka od Bukowego Lasu, będąca jednocześnie debiutem literackim na polskim rynku pewnego Amerykanina, kolejny już raz podejmuje ten niezbyt kolorowy i nie do końca wesoły temat.
Pytanie tylko - czy robi to lepiej niż jej poprzednicy?

piątek, 15 grudnia 2017

RECENZJA - "Moja siostra Rosa" Justine Larbalestier





Nigdy nie przepadałam za horrorami, w których sztuczna krew leje się litrami, a ich bohaterowie pozbawieni są choćby szczątkowego instynktu samozachowawczego; zawsze za to uważałam się za fankę thrillerów psychologicznych. Historii, które nie szokują rozlewem krwi, a które mrożą krew w żyłach i wywołują gęsią skórkę, które nie są oczywiste i które można wielorako interpretować. I których - niestety! - wciąż jest tak niewiele. O ile jeszcze można czasem trafić na całkiem dobry thriller "dla dorosłych", o tyle znalezienie go w literaturze skierowanej dla młodzieży graniczy niemal z cudem. Wyobraźcie więc sobie mój entuzjazm, kiedy to w moje ręce wpadła pierwsza w Polsce powieść Justine Larbalestier, "Moja siostra Rosa". Thriller psychologiczny z nastoletnimi bohaterami, do tego rekomendowany przez samego Johna Greena?
Cudo!
Jak się jednak okazało - nie do końca.



czwartek, 7 grudnia 2017

RECENZJA - "Żółwie aż do końca" Johna Greena





Niełatwo jest być Johnem Greenem.
Autorem, którego każda dotychczasowa książka stawała się bestsellerem i który powoli zaczyna już uchodzić za kultowego.
Niełatwo jest zmierzyć się z własną reputacją i pokonać siebie samego w walce o sławę.
John jednak, po blisko pięciu latach, podejmuje rękawicę.
Pytanie tylko - z jakim rezultatem?


piątek, 27 października 2017

RECENZJA - "Podtrzymując wszechświat" Jennifer Niven


















Wbrew temu, co lansuje większość powieści (a już zwłaszcza tych z nurtu New Adult), nikt z nas nie jest idealny, a o wartości człowieka decyduje coś więcej niż tylko ładna buzia i zgrabna sylwetka.
Dlaczego więc autorzy książek uparcie przekłamują rzeczywistość, a każdy ich bohater jest piękniejszy od samego Apolla? Dlaczego to urodziwi są popularni, a ci nieco mniej żyją w ich cieniu, non stop pilnując, by za bardzo się nie wychylać? I czy ktokolwiek ma prawo do krytykowania innej osoby tylko dlatego, że ta nie spełnia jego absurdalnych oczekiwań...?
Całe szczęście, że istnieją jeszcze pisarze, którzy nie boją się mówić o otaczającej nas wszystkich niesprawiedliwości. Pisarze tacy jak Jennifer Niven, która kolejny już raz staje w obronie słabszych i prześladowanych; tych, którzy nie potrafią ( czy nie mogą) samemu się obronić.

wtorek, 25 lipca 2017

RECENZJA - "Okrucieństwo" Scotta Bergstroma





Och, jakże lubimy odważne i waleczne bohaterki! Takie, które w obronie swych bliskich zdolne są do największych nawet poświęceń, którym niestraszny jest ból  i które nożem posługują się lepiej niż sam Sweeney Todd. Bohaterki, które walczą wręcz lepiej niźli Bruce Lee i które z łatwością dogadałyby się z Katniss Everdeen. Naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzi Scott Bergstrom, debiutujący "Okrucieństwem" i powołujący do życia Gwendolyn Bloom.
Gwendolyn, będącą odpowiednikiem osławionej Katniss w bardziej realistycznym świecie niż dystopijne Panem. 


sobota, 17 czerwca 2017

RECENZJA - "Sekta z Wyspy Mgieł" Mariette Lindstein


















Nie minę się chyba z prawdą, gdy napiszę, że Skandynawowie uważani są za mistrzów kryminału. Larsson, Lackberg, Mankell,


czwartek, 27 kwietnia 2017

RECENZJA - "Jedyne wspomnienie Flory Banks" Emily Barr




Od kilkunastu już lat zmagam się z wadą wzroku. Życie krótkowidza nie jest wybitnie wyczerpujące,  chyba że...Zapomnę założyć na nos okulary czy też - dziwnym trafem - soczewki. Czuję się wtedy osaczona, skrajnie zdezorientowana i łypię spod oka na każdą mijającą mnie osobę (przypuszczam, że wyglądam wtedy jak ktoś, komu brak piątej klepki, podczas gdy jedyne, co usiłuję zrobić to połączyć rozmyty, człekopodobny kontur z określoną i znaną mi twarzą :D ). Czuję się źle i zdecydowanie NIE bezpiecznie. Całe szczęście, że owa dezorientacja szybko znika - wystarczy, że znajdę swe magiczne niczym różdżka Pottera okulary i voilà! Świat znów nabiera barw i na powrót staje się względnie bezpiecznym miejscem.  
Co jednak, gdybym nie miała tyle szczęścia?
 
Gdybym straciła to, co zapewnia nam spokój ducha i pozwala odnaleźć się w niemal każdej sytuacji?
 
Gdyby
przez lata, raz za razem, brutalnie wyrzucano mnie z misternie stworzonej strefy komfortu i co kilka godzin zmuszano od nowa budować swoje życie? 
Co, gdybym była jak Flora Banks?
  


poniedziałek, 15 sierpnia 2016

RECENZJA - "Wszystkie jasne miejsca" Jennifer Niven















Lubię pisać recenzje tuż po przeczytaniu danej książki. Gdy jeszcze doskonale pamiętam każdy aspekt fabuły i każdy bzdurny fragment; gdy emocje - i te dobre, i te niezupełnie - są wciąż we mnie obecne. Są jednak powieści, które trzeba przetrawić. Które wprawiają w osłupienie i odbierają mowę; które poniewierają uczuciami i zmieniają światopogląd; powieści, o których trzeba mówić i pisać, ale nie ma się pojęcia, jak ubrać w słowa wszystkie myśli, które szybciej niż światło przemykają przez głowę.
Taką właśnie książką są "Wszystkie jasne miejsca".


Wykonała Ronnie