
Lubię literaturę młodzieżową i nigdy tego nie ukrywałam. Pisząc "młodzieżową" mam na myśli nie tylko powieści z nurtów Young i New Adult, ale przede wszystkim te, które ciężko zaklasyfikować do jakiejkolwiek kategorii. Powieści, jakimi lata temu wstrząsał Kevin Brooks czy Melvin Burgess.
O tak. To zdecydowanie mój ulubiony rodzaj.
Kiedy więc trafiłam na Enrico Galiano i jego "Jeszcze będziemy szczęśliwi" omal nie dostałam tachykardii (jak na wielbicielkę brooksowych klimatów przystało, oczywiście ;) ).
Tyle tylko, że - o szara rzeczywistości! - nieco się rozczarowałam.

