Po książki polskich autorów sięgam rzadko.
Nie lubię, nie przekonują mnie, zwykle po prostu irytują.
"Topieliskom" Ewy Przydrygi postanowiłam jednak dać szansę - chyba głównie za sprawą całkiem dobrej promocji.
Jak się niestety okazało dobra była tylko promocja, bo sama książka...
Ech.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muza. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 czerwca 2021
sobota, 15 sierpnia 2020
RECENZJA - "Niegrzeczny idol" Kristen Callihan
Średnio przepadam za erotykami, o czym zresztą zdążyłam już parę razy wspomnieć.
Zwykle brak w nich jakiejkolwiek fabuły, a jedynym przejawem kreatywności ich autorów (lub częściej autorek) jest milion określeń na męskie przyrodzenie.
"Niegrzeczny idol" skusił mnie jednak opisem i porównaniem do fenomenalnych "Narodzin gwiazdy", które kocham, uwielbiam i oglądać mogę każdego dnia.
Ha.
Powinnam być jednak nieco mądrzejsza.
Powinnam się spodziewać, że porównania te to - kolokwialnie mówiąc - zwykły pic na wodę.
piątek, 26 czerwca 2020
RECENZJA - "Ciche dni" Abbie Greaves
Lubię obyczajówki. Jeśli mam być szczera - to chyba mój ulubiony gatunek.
Oczywiście nie mówię tu o marnych czytadłach, których przeznaczeniem winno być raczej robienie za papier toaletowy, a o powieściach w stylu Picoult, McPartlin, Moriarty czy Moyes.
O tak, takie książki uwielbiam.
Gdy więc dostałam propozycję zrecenzowania "Cichych dni", książkowego debiutu Abbie Greaves, który poleca sama Jojo Moyes (którą, powtórzę, uwielbiam ;) ), nie musiałam się długo zastanawiać.
Przez skórę czułam, że będzie to dobre.
I owszem, było ;)
O tak, takie książki uwielbiam.
Gdy więc dostałam propozycję zrecenzowania "Cichych dni", książkowego debiutu Abbie Greaves, który poleca sama Jojo Moyes (którą, powtórzę, uwielbiam ;) ), nie musiałam się długo zastanawiać.
Przez skórę czułam, że będzie to dobre.
I owszem, było ;)
sobota, 13 czerwca 2020
RECENZJA - "Motyw ukryty. Z archiwum profilera" K. Bondy i B. Lacha
Lubię reportaże - a już zwłaszcza te, które w bezkompromisowy sposób ukazują rzeczywistość i jej absurdy. Te, w których nie uświadczy się "lania wody" i te, których autorzy nie boją się prawdy.
A jeśli jeszcze umieją do tej prawdy docierać w zgrabny i szybki sposób.... Cóż, wtedy jestem zachwycona ;)
Tak jak w przypadku "Motywu ukrytego".
czwartek, 20 lutego 2020
RECENZJA - "Nic o mnie nie wiesz" E.G. Scott
Nie raz (jestem też pewna, że i nie dwa :D ) wspominałam, że szalenie przepadam za "Zaginioną dziewczyną" Gillian Flynn i że mało który thriller jest w stanie jej dorównać. Dlatego też z dużą rezerwą podchodzę do blurbów krzyczących "POWIEŚĆ NA MIARĘ ZAGINIONEJ DZIEWCZYNY!!!!" czy głoszących równie zachęcające (i zwykle mało zgodne z prawdą) hasła.
O "Nic o mnie nie wiesz" piszącego pod pseudonimem duetu mówią, że to "wciągający thriller psychologiczny dla fanów Wielkich kłamstewek i Zaginionej dziewczyny".
Czy kłamią?
Po prawdzie... Odrobinę.
Czy kłamią?
Po prawdzie... Odrobinę.
sobota, 29 czerwca 2019
RECENZJA - "Więcej niż pocałunek" Helen Hoang

O promocji tego tytułu nie można powiedzieć złego słowa. Trzy pierwsze rozdziały, które ukazały się jakiś czas przed premierą, skutecznie zachęciły gro czytelniczek do niecierpliwego oczekiwania na pełnowymiarową powieść. Washington Post twierdził, że to "jedna z 50 najbardziej wyjątkowych powieści roku 2018", a Goodreads zmuszone było przyznać jej nagrodę dla najlepszej książki 2018 roku.
Do promocji tego tego tytułu naprawdę nie można się przyczepić.
Do samej książki za to już tak.
wtorek, 6 lutego 2018
[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Martwa jesteś piękna" Belindy Bauer

Czytaliście "Behawiorystę" Remigiusza Mroza?
Jeden z jego bohaterów (ten mniej przyjemny, rzecz jasna) miał dziwny pociąg do okaleczania ludzi i robienia z tego spektaklu. Uwielbiał mieć widownię, a im była ona większa, tym bardziej radowało się jego zimne niczym lód serce. Dosyć intrygująca pomysł na czarnego bohatera, prawda?
Zdradzę Wam pewien "sekret".
Podobny miała Belinda Bauer.
I naprawdę, naprawdę dobrze go zrealizowała.
Jeden z jego bohaterów (ten mniej przyjemny, rzecz jasna) miał dziwny pociąg do okaleczania ludzi i robienia z tego spektaklu. Uwielbiał mieć widownię, a im była ona większa, tym bardziej radowało się jego zimne niczym lód serce. Dosyć intrygująca pomysł na czarnego bohatera, prawda?
Zdradzę Wam pewien "sekret".
Podobny miała Belinda Bauer.
I naprawdę, naprawdę dobrze go zrealizowała.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)




