Pokazywanie postów oznaczonych etykietą omg books. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą omg books. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 czerwca 2019

RECENZJA - "The Brightest Stars. Pożar zmysłów" Anny Todd




Był czas, gdy uwielbiałam "AFTER" i gdy twierdziłam, że OBOWIĄZKOWO przeczytam każdą książkę Anny Todd.
Tyle że później nadszedł czas "Nothing more", które było złe i nudne, i bardzo słabe. Nie spisałam wówczas pani Todd na straty i z nadzieją czekałam na "The Brightest Star", całkiem  nową serię z całkowicie nowymi bohaterami.
I wiecie co?
TA KSIĄŻKA
TO
KOSZMAR.


wtorek, 12 września 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Najlepszy powód, by żyć" Augusty Docher















Zdradzę Wam pewną tajemnicę.
Boję się sięgać po balansujące na granicy literatury młodzieżowej i New Adult książki  rodzimych autorów, bo w zasadzie nigdy nie są one dobre. Są za to pełne kiczu, przesadnego dramatyzmu, kulawego języka i steku banałów, a do tego męczą bardziej niż godzinny sprint w deszczowy dzień. Omijam je więc szerokim łukiem i każdej takiej powieści mówię zazwyczaj stanowcze "NIE".
Zazwyczaj.
Z "Najlepszym powodem, by żyć" było jednak nieco inaczej. Odwrócił moją uwagę przyjemną dla oka okładką, całkiem zgrabnym opisem i pełnym entuzjastycznych słów mailem od wydawnictwa.
Stwierdziłam więc, że zaryzykuję; zaryzykuję i przeczytam, bez większych oczekiwań, za to z kilkoma gramami uprzedzeń.
Zaryzykowałam. I chyba było warto.

wtorek, 11 kwietnia 2017

RECENZJA - "Nothing more" Anny Todd




Zadebiutowała w iście spektakularny sposób, a jej fanfiction stało się wzbudzającą tysiące kontrowersji sensacją. Podzieliła czytelniczy światek na szaleńczo wiernych (i niemal zaślepionych) sobie fanów i na pogardzających jej serią "znawców literatury", odnajdujących dziwną przyjemność w licznych porównaniach "After" do twórczości E.L.James.
Sama nigdy nie ukrywałam, że bliżej mi do tej pierwszej grupy, choć zdaję sobie sprawę z wielu minusów całej serii, z jej monotematyczności i nieco patologicznych, ukazanych w niej, wzorców. Historia Tessy i Hardina to - co wielokrotnie już powtarzałam - moje książkowe guilty pleasure i byłam pewna, że z "Nothing more" (które przenosi nas w sam środek nowojorskiego życia Landona i Tess) będzie podobnie. A - o bogowie! - nie było.
W najmniejszym nawet stopniu.

Wykonała Ronnie