
Lubię Amy Harmon i bez dwóch zdań mogę powiedzieć, że po jej książki sięgam w ciemno, a nazwisko "Harmon" na okładce niemal zawsze jest dla mnie gwarantem wyśmienitej lektury.
Z ogromnym zapałem - i, nie ukrywam, dość sporymi oczekiwaniami - sięgnęłam po "Biegając boso". Przyciągało mnie do tej książki wszystko - i dobrze znany autor, i świetna okładka, i ciekawy opis (och, no i motyw muzyki, który kocham <3 ).
Tymczasem...
Cóż - trochę się rozczarowałam.
Z ogromnym zapałem - i, nie ukrywam, dość sporymi oczekiwaniami - sięgnęłam po "Biegając boso". Przyciągało mnie do tej książki wszystko - i dobrze znany autor, i świetna okładka, i ciekawy opis (och, no i motyw muzyki, który kocham <3 ).
Tymczasem...
Cóż - trochę się rozczarowałam.





