
Luty, 2019.
Jeden miesiąc i aż trzy traktujące o pielęgniarkach książki - a każda sygnowana logo innego wydawnictwa. Lubię wiedzieć, co w trawie piszczy, a na dodatek ostatnio z dziką wręcz radością zaczytuję się w literaturze faktu, dlatego też nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności i musiałam, MUSIAŁAM sięgnąć po jedną z nich.
Traf chciał, że padło na "Pielęgniarki. Sceny ze szpitalnego życia" Christie Watson.
Okazało się jednak, że z czym jak z czym, ale z "przyjemnością" nie miała ona nic wspólnego.
Jeden miesiąc i aż trzy traktujące o pielęgniarkach książki - a każda sygnowana logo innego wydawnictwa. Lubię wiedzieć, co w trawie piszczy, a na dodatek ostatnio z dziką wręcz radością zaczytuję się w literaturze faktu, dlatego też nie mogłam odmówić sobie tej przyjemności i musiałam, MUSIAŁAM sięgnąć po jedną z nich.
Traf chciał, że padło na "Pielęgniarki. Sceny ze szpitalnego życia" Christie Watson.
Okazało się jednak, że z czym jak z czym, ale z "przyjemnością" nie miała ona nic wspólnego.