Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otwarte. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 lipca 2021

RECENZJA - "Kłamstwa od seca" Emily Giffin

 

Jestem wielką fanką Emily Giffin i jej książek. Te sprzed 2014 połknęłam na raz; na nowsze wyczekiwałam z wypiekami na twarzy.
Gdy więc zobaczyłam, że wydawnictwo Otwarte wydaje najświeższą powieść autorki, byłam w siódmym niebie. Oczyma wyobraźni widziałam już te długie wieczory spędzane z książką, nie mogłam doczekać się już genialnych chwil ze wspaniałą lekturą i tych emocji, które by we mnie wzbudziła.
Tymczasem, moi drodzy, stało się coś strasznego.
Emily Giffin - po raz pierwszy! - mnie rozczarowała.
I to dość mocno, niestety.


piątek, 19 lutego 2021

RECENZJA - "Layla" Colleen Hoover

 



Lubię Colleen Hoover i nie od dziś twierdzę, że jej obyczajówki są o stokroć lepsze od tak popularnych młodzieżówek. Jak jednak autorka wypada w thrillerach czy innych gatunkach nie miałam pojęcia, wszak nie było mi dane przeczytać chociażby powieści "Coraz większy mrok".
"Layla" jednak brzmiała ciekawie. Na tyle ciekawie, że postanowiłam dać jej szansę.
I... Nawet nie macie pojęcia, co się tam zadziało... :o

sobota, 28 lipca 2018

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Wszystko, czego pragnęliśmy" Emily Giffin





Gdy kilka lat temu sięgnęłam po "Coś niebieskiego", nie przypuszczałam, że właśnie znalazłam autorkę, na której każdą kolejną książkę będę czekać równie mocno, co na następny odcinek "Sherlocka".
A jednak.
Dziś mam za sobą wszystkie powieści Emily Giffin, a widok charakterystycznych polskich wydań z jej imieniem na okładce w dziale "Zapowiedzi" za każdym razem przyprawia mnie o palpitację serca. Nie inaczej było z "Wszystko, czego pragnęliśmy", najnowszą powieścią, z którą - po prawie dwóch latach milczenia - powraca Emily.
I  to powraca w wielkim stylu. 


poniedziałek, 15 stycznia 2018

RECENZJA - "It ends with us" Colleen Hoover




Lubię książki Colleen Hoover.
Oczywiście jestem w pełni świadoma faktu, że nie tworzy ona zbyt ambitnej literatury, że jej powieści to kolejne przedstawicielki trochę oklepanego już nurtu New Adult i że każdy męski bohater, który wyszedł spod jej pióra to ucieleśnienie wszelkich cnót. Wiem o tym, a jednak z wypiekami na twarzy czekam na każdą kolejną powieść z nazwiskiem "Hoover" na okładce. Nie będę Was oszukiwać - jej książki to moje guilty pleasure.
Kiedy sięgałam po najnowsze "It ends with us" spodziewałam się historii podobnej do poprzednich. Opowieści nieco cukierkowej, z księciem z bajki u boku naszej bohaterki  i z budzącym zazdrość happy endem. Oczekiwałam książki na miarę "November 9" czy "Ugly love" - dobrej, ale nie fenomenalnej, z niezbyt wyrafinowanym słownictwem, za to z ciekawą fabułą.
Dostałam jednak coś, czego zupełnie, ABSOLUTNIE się nie spodziewałam.
Prawdziwą do bólu historię, która nie jest już tylko literacką fikcją.


piątek, 30 czerwca 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Replika" Lauren Oliver




Moja relacja z Lauren Oliver nie należy do najłatwiejszych. Czytałam jej dwie książki, zekranizowane niedawno "7 razy dziś" (którego fenomenu nie rozumiem) i "Delirium" (pierwszą część serii, której nie zamierzam kończyć), ale żadna szczególnie nie utkwiła mi w pamięci. Pomna niezbyt rewelacyjnych przeżyć związanych z lekturą jej książek, nawet nie zwróciłam uwagi na wydaną w ubiegłym roku "Panikę", przez wielu porównywaną do moich ulubionych "Igrzysk śmierci". Byłam pewna, że żadna powieść sygnowana jej nazwiskiem jeszcze długo - o ile kiedykolwiek - nie zwróci mojej uwagi.  Mówią jednak, że "błądzić jest rzeczą ludzką". Znalazłam "Replikę", przeczytałam i... przepadłam.
No, pani Oliver, to w końcu jest "TO".



czwartek, 22 czerwca 2017

RECENZJA - "Poczatek wszystkiego" Robyn Schneider




Raz na jakiś czas na rynku wydawniczym pojawia się ona. Książka, która jest wszędzie; historia mająca być epicką; powieść, która kusi bardziej niż kostka czekolady na diecie. Jej kampania reklamowa zasługuje na medal, jej okładka cieszy czytelnicze oczy, a opis zwiastuje cudowną, pełną emocji i nieprzewidywalności przygodę.
Brzmi co najmniej epicko?
No i cóż, jest epicko. Albo raczej "epickie".
Epickie kłamstwo.

niedziela, 28 maja 2017

ZAPOWIEDŹ - "Początek wszystkiego" Robyn Schneider





Każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, a każdy początek kiedyś się kończy.
Już 14 czerwca, za sprawą Robyn Schneider i wydawnictwa Moondrive, będziecie mieli niepowtarzalną okazję, by sięgnąć po powieść pełną początków i nowych startów.
[koniecznie czytajcie dalej! ;) ]



poniedziałek, 8 sierpnia 2016

RECENZJA - "Bez słów" Mii Sheridan





Rok 2016 to bez wątpienia rok Mii Sheridan. Każda jej powieść trafia na listę bestsellerów "New York Timesa", a nasze rodzime wydawnictwa na wyścigi wydają kolejne jej powieści. O ile "Stinger. Żądło namiętności" nieszczególnie zachęcało mnie do poznania tej autorki (bo proszę, ten tytuł? Ta okładka?), to na "Bez słów" zwróciłam uwagę już wtedy, gdy ukazało się w zapowiedziach. Z wypiekami na twarzy czytałam pełne zachwytu recenzje, zacierałam ręce przy porównaniach do Colleen Hoover i wręcz nie mogłam się doczekać pierwszego spotkania z Archerem. Przygotowałam się na świetną i pełną emocji opowieść, tak wysoko przecież ocenioną na "Lubimy czytać" (średnia 8,21 to nie byle co, prawda?). I wiecie co? Nie rozumiem.
Ani "głębi" tej książki, ani fenomenu Archera, a już najmniej rozumiem tak absurdalnie wysoką notę.


wtorek, 2 sierpnia 2016

RECENZJA - "Eleonora i Park" Rainbow Rowell




Nie lubię kupować książkowych nowości.
Przynoszę je do domu, cieszę się z nich, znajduję odpowiednie miejsce na półce i... na tym się kończy. Potrafią tak trwać, nieruszone i nieprzeczytane, ponad rok. Zawsze jest coś ważniejszego do przeczytania, do nadrobienia, do oddania. "Moje nowości mogą poczekać", prawda? Zwykle czekają na swą kolej tak długo, że przestają już być nowościami, a opowiedzianą w nich historię zna dosłownie każdy. Nie licząc mnie, oczywiście.
W międzyczasie pojawiają się opinie, które zaczynają kształtować moją własną. Sprawiają, że albo mam wielkie oczekiwania (którym trudno sprostać), albo spodziewam się miałkiej opowiastki o niczym. W przypadku "Eleonory i Parka" przekonały mnie, że dostanę czytelnicze byle co; banalną młodzieżówkę, która niczym nie różni się od setek swych poprzedniczek i tysięcy następczyń.
Tylko czy warto było uprzedzać się do tej książki...?


piątek, 1 lipca 2016

RECENZJA - "Poradnik pozytywnego myślenia" Matthew Quicka





Pierwsze, nadzwyczaj udane spotkanie z Matthew Quickiem (o którym więcej tutaj) spowodowało, że poczułam dziwną i niemożliwą do zignorowania potrzebę przeczytania wszystkich napisanych przez niego książek. Po cichu nazywałam go swym ulubionym autorem, a w głowie już układałam peany na jego cześć. Dlatego cieszyłam się jak dziecko, gdy na bibliotecznej półce znalazłam - ewidentnie na mnie czekający! - egzemplarz "Poradnika pozytywnego myślenia". Nastawiłam się na przygodę, na fantastyczną historię; na emocje, śmiech i wzruszenie. Tymczasem jedyne, co poczułam to gorzki smak rozczarowania.


czwartek, 5 maja 2016

RECENZJA - "Wybacz mi, Leonardzie" Matthew Quicka




O Matthew Quicku słyszał każdy, choć może akurat nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Ten były nauczyciel angielskiego przebojem wdarł się na amerykański - ba! światowy! - rynek wydawniczy za sprawą Davida O. Russella, pewnej blondynki i obsypanej oscarowymi nominacjami filmowej ekranizacji.
I choć nie znam (jeszcze!:) ) "Poradnika pozytywnego myślenia", najpopularniejszej książki Quicka, to przez "Wybacz mi, Leonardzie" mam szaloną ochotę sięgnąć po nią już dziś, teraz, a nawet - zaraz.


Wykonała Ronnie