Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 grudnia 2021

RECENZJA - "Psie sucharki 2" Marii Apoleiki

 



Kojarzycie "Psie Sucharki"? Facebook'owy fanpage, na którym miłośnicy psów i osoby, które na punkcie psiaków mają prawdziwego bzika (to ja, to ja! :D ) mogą podziwiać zabawne komiksy z tymi czworonożnymi istotami w roli głównej? 
Jeśli nie - koniecznie musicie nadrobić ten ogromny błąd.
Jeśli zaś znacie albo i nawet lubicie - wiecie, że ich autorka właśnie wydała drugą już książkę osadzoną w tych samych klimatach co fanpage?
I to właśnie o tej drugiej już książce chciałabym Wam dziś szepnąć kilka słów ;)


wtorek, 27 lipca 2021

RECENZJA - "Zakazany owoc" Jojo Moyes

 

Uwielbiam książki Jojo Moyes od momentu, w którym w księgarniach pojawiło się pierwsze wydanie późniejszego hitu, "Zanim się pojawiłeś" (rok 2013! :o ). Następnie sięgnęłam po "Srebrną zatokę" i... tu lektury się kończyły. Co prawda na bibliotecznej półce gościł jeszcze "Zakazany owoc", ale wydanie to było i stare, i zniszczone (a dokładniej zalane :<  ).
Stwierdziłam więc, że poczekam na wznowienie, wszak na fali rosnącej popularności Moyes miało to być kwestią czasu.
Byłam jednak w błędzie.
Finalnie na "Zakazany owoc" czekałam prawie 8 lat.
Czy było warto?
No jasne ;)

środa, 13 stycznia 2021

RECENZJA - "Przerażające choroby i zabójcze terapie" Jonathana J. Moore'a



Nie wiem czy wiecie (chociaż Ci z Was, którzy są tu już jakiś czas pewnie wiedzą, wszak wspominałam już o tym nie raz i nie dwa :D), ale zawodowo jestem związana z medycyną. Od zawsze zresztą uwielbiałam czytać krwiste opowiastki o samozwańczych lekarzach i anegdotki związane z epidemiami, dawnymi wierzeniami czy sposobami leczenia. 

Kiedy więc zobaczyłam nową książkę pana Jonathana J. Moore'a, która - o dobry losie! - idealnie wpasowywała się w moje gusta, w trymiga chwyciłam ją w swe łapki i zaczęłam lekturę.
Ta jednak (czytaj: "lektura") tak szybko mi nie poszła :/
Dlaczego?
Ha.

piątek, 16 października 2020

RECENZJA - "Seksuolożki 2. Nowe rozmowy" Marty Szarejko


Swego czasu pasjami czytywałam książki profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza. Te o związkach, o seksie, o intymności i o budowaniu relacji.
Kiedy trafiłam na pierwszą książkę Marty Szarejko o seksuolożkach podeszłam do niej nieco sceptycznie - wszak mamy już jedno (i to konkretne) guru w tym temacie, po co więc bawić się w świętokradztwo?
Mimo sceptyzmu przeczytałam ją jednak.
I wiecie co?
Teraz przeczytałam drugą ;)

piątek, 13 grudnia 2019

RECENZJA - "Psie sucharki. Wszystko, co powiedziałby twój pies, gdyby umiał mówić" Marii Apoleiki




KOCHAM psie sucharki. Poważnie, to chyba jeden z nielicznych fanpage'y, który śledzę i namiętnie, i regularnie. Każdy nowy komikso-obrazek jest dla mnie źródłem radości, a i do tych starszych zdarza mi się regularnie wracać.
Czy zatem mogłabym w przypływie szaleństwa i wariacji NIE przeczytać nowiutkiej i i świeżutkiej KSIĄŻKI twórczyni Psich Sucharków?
No właśnie :D

piątek, 15 listopada 2019

RECENZJA - "Opowieści o zwierzętach, które zmieniły świat" G.L. Marvel




Pozwólcie, że zdradzę Wam pewną nie-tajemnicę - uwielbiam zwierzęta.
Od dziecka byłam psio-kocią mamą, biegałam za (albo raczej "z" :D ) kurami, a każde chore zwierzątko próbowałam leczyć letnim naparem z mięty (o szczegóły i logikę w postępowaniu nie pytajcie :D ).
Sympatia do futrzastych - i nie tylko - została mi zresztą do dziś. Oprócz tego, że związałam z nimi swą zawodową drogę, szalenie lubię też czytać wszelkie opowieści o zwierzętach. Historia o psie, którego imię zaczyna się na M? Opowiastka o Baileyu, któremu temat reinkarnacji nie jest obcy? Jasne, biorę wszystko i czytam w ciemno.
Nawet jeśli - tak jak w tym przypadku - będzie to książka dla dzieci ;)


wtorek, 28 maja 2019

RECENZJA - "Zupełnie normalna rodzina" M. T. Edvardsson







Lubię thrillery - i w wersji filmowej, i książkowej, choć po te pierwsze sięgam zdecydowanie częściej. Nie jest łatwo napisać dobry thriller i nie lada wyzwaniem jest zaskoczenie czytelnika do tego stopnia, że zmuszony będzie zbierać szczękę z podłogi. 
Nie ukrywam, że z tego powodu baaaardzo ostrożnie podchodzę do nowych w świecie kryminałów/thrillerów nazwisk. O ile przełknę mało zaskakującą młodzieżówkę, to przewidywalność w gatunku, który w założeniu ma trzymać w napięciu, jest - delikatnie mówiąc - niedopuszczalna.
Po fenomenalnym pierwszym spotkaniu z Lisą Jewell byłam gotowa podjąć ryzyko i dać szansę komuś, o kim do tej pory nie słyszałam. Padło na M.T. Edvardssona i jego "Zupełnie normalną rodzinę".
Wychodzi na to, że albo mam pecha, albo trafiłam na śliwkę-robaczywkę. 



środa, 13 lutego 2019

RECENZJA - "Obsesja zbrodni" Michelle McNamara




Już dawno nauczyłam się, by nie wierzyć w rekomendacje Kinga (wszak pan ten za odpowiednią gażę z zachwytem poleci i książkę dla dzieci). Kiedy jednak tuż obok polecajki Stefana ujrzałam trzy dorzucone przez Gillian Flynn grosze, cóż, skłonna byłam przymknąć oko na zwykle mało szczere słowa mistrza grozy i z nadzieją sięgnęłam po książkę, która zachwyciła samą Gillian. W końcu kto jak kto, ale ona zna się na budowaniu napięcia i mrożących krew w żyłach plot twistach, i nie polecałaby byle czego, prawda?
No niestety.
Nie do końca. 


piątek, 5 października 2018

RECENZJA - "Magicy" Neila Patricka Harrisa




Choć nie obejrzałam ani jednego odcinka bijącego swego czasu rekordy popularności "How I met your mother", świetnie kojarzę Neila Patricka Harrisa, jedną z gwiazd tego serialu. Kiedy więc okazało się, że pan ten napisał książkę, co więcej, książkę, która zostanie wydana w naszym kraju, wiedziałam, że nie przepuszczę okazji, by po nią sięgnąć.
I faktycznie nie przepuściłam.
Nie wiem tylko czy faktycznie gra warta była świeczki.

poniedziałek, 17 września 2018

RECENZJA - "Burka w Nepalu nazywa się sari" Edyty Stępczak




Rzadko sięgam po reportaże. Nie chodzi nawet o to, że ich nie lubię; uważam po prostu, że to teksty, które wymagają pełnego skupienia, a w każdym razie większego niż podczas pochłaniania lekkiej obyczajówki czy młodzieżówki. A że czas, który mogę poświęcić na czytanie, jest u mnie przeważnie towarem deficytowym, to... Sami rozumiecie ;)
Traf jednak chciał, że w ostatnim wakacyjnym miesiącu na księgarnianych półkach pojawił się reportaż, który wybitnie mocno przyciągnął moją uwagę. Reportaż o kobietach, o braku wolności i o społeczeństwie, w którym rządzi patriarchat. 
I o tym, że burka w Nepalu nazywa się sari.

środa, 1 sierpnia 2018

RECENZJA - "Jak upolować pisarza?" Sally Franson


 


Choć nie czytałam najpopularniejszej powieści Lauren Weisberger, to jej ekranizację znam niemal na pamięć. Kiedy więc w książkowych zapowiedziach ujrzałam porównywaną do niej "Jak upolować pisarza?" debiutującej Sally Franson, od razu wiedziałam, że nie tyle chcę, co po prostu muszę tą drugą przeczytać.
Miało być zabawnie, odrobinę romantycznie i równie charakternie co w ubierającym się u Prady diable.
No niestety.
Nie było.


środa, 29 listopada 2017

RECENZJA - "Człowiek, który widział więcej" Erica-Emmanuela Schmitta


 

Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką Erica-Emmanuela Schmitta była krótka opowieść o umierającym dziesięciolatku. "Oskar i pani Róża" szturmem podbił moje serce i do dziś należy do historii, które często polecam i do których chcę wrócić.
Drugim dziełem Schmitta było "Odette i inne historie miłosne", zbiór opowiadań o poszukiwaniu bliskości i całej gamie emocji. I chociaż opowiadania te nie wywarły na mnie tak ogromnego jak wspomniany "Oskar..." wrażenia, to i tak uważam je za dobrą i pouczającą lekturę.
Czy zatem lubię prozę Schmitta? Po dwóch spotkaniach z tym autorem byłam w zasadzie pewna, że tak, dlatego też z niecierpliwością sięgnęłam po jego najnowszą powieść.
Okazuje się jednak, że jedyne, co łączy "Człowieka, który widział więcej" z "Oskarem..." i "Odette..." to nazwisko autora na okładce.
Nie takiego Schmitta poznałam i nie takiego polubiłam.
Niestety.


poniedziałek, 18 września 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Dżentelmen w Moskwie" Amora Towlesa










Lubię sięgać po lekkie  książki. Takie, przez które się płynie i które bez problemu można czytać w zatłoczonym (i jakże głośnym!) metrze. Które są o stokroć przyjemniejsze od moich akademickich podręczników i przynajmniej o połowę od nich skromniejsze objętościowo.
Wiecie, co jeszcze lubię? Stawiać przed sobą nowe wyzwania. Wychodzić poza strefę własnego komfortu. Dlatego też, gdy tylko mam chwilkę wolnego, uwielbiam sięgać po książki, po które niekoniecznie sięgam na co dzień i które wymagają nieco zaangażowania. Takie, które może nie są łatwe, przyjemne i szybkie w czytaniu, ale które okazują się czymś znacznie więcej niż ładną tylko okładką.
Czy "Dżentelmen w Moskwie" znanego z "Dobrego wychowania" Towlesa okazał się być jedną z takich powieści...?
O, z pewnością.

wtorek, 12 września 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Najlepszy powód, by żyć" Augusty Docher















Zdradzę Wam pewną tajemnicę.
Boję się sięgać po balansujące na granicy literatury młodzieżowej i New Adult książki  rodzimych autorów, bo w zasadzie nigdy nie są one dobre. Są za to pełne kiczu, przesadnego dramatyzmu, kulawego języka i steku banałów, a do tego męczą bardziej niż godzinny sprint w deszczowy dzień. Omijam je więc szerokim łukiem i każdej takiej powieści mówię zazwyczaj stanowcze "NIE".
Zazwyczaj.
Z "Najlepszym powodem, by żyć" było jednak nieco inaczej. Odwrócił moją uwagę przyjemną dla oka okładką, całkiem zgrabnym opisem i pełnym entuzjastycznych słów mailem od wydawnictwa.
Stwierdziłam więc, że zaryzykuję; zaryzykuję i przeczytam, bez większych oczekiwań, za to z kilkoma gramami uprzedzeń.
Zaryzykowałam. I chyba było warto.

wtorek, 15 sierpnia 2017

RECENZJA - "Nigdy nie zapomnę" Kerry Lonsdale




Jedna z blogerek, które czytam regularnie, jakiś czas temu stwierdziła, że nie sięga po literaturę obyczajową, bo nie lubi czytać o zwykłym/normalnym życiu. I chociaż ja sama dosyć często czytuję obyczajówki, to raczej podzielam zdanie wspomnianej koleżanki. Dlatego też z premedytacją omijam książkowe zwyklaki, a autorów, po których powieści sięgam, wybieram z dużą dozą staranności. Picoult, McPartlin, Moriarty, Chamberlain, Koomson i Giffin udowodniły mi, że literatura obyczajowa nie musi być nudna i sprawiły, że stałam się nieco, hm, wybredna, jeśli chodzi o nowych twórców. Niedawno jednak Gail Honeyman oczarowała mnie swoją debiutancką powieścią, wskutek czego podjęłam iście przełomową decyzję. W końcu czas najwyższy wyjść nieco poza ten hermetyczny krąg uwielbienia i dać szansę innym, prawda?
Tak więc zrobiłam.
Znalazłam Kerry Lonsdale i jej "Nigdy nie zapomnę".  Przeczytałam. I wiecie co?
Czym prędzej wracam do swojego kręgu. 

wtorek, 11 kwietnia 2017

RECENZJA - "Nothing more" Anny Todd




Zadebiutowała w iście spektakularny sposób, a jej fanfiction stało się wzbudzającą tysiące kontrowersji sensacją. Podzieliła czytelniczy światek na szaleńczo wiernych (i niemal zaślepionych) sobie fanów i na pogardzających jej serią "znawców literatury", odnajdujących dziwną przyjemność w licznych porównaniach "After" do twórczości E.L.James.
Sama nigdy nie ukrywałam, że bliżej mi do tej pierwszej grupy, choć zdaję sobie sprawę z wielu minusów całej serii, z jej monotematyczności i nieco patologicznych, ukazanych w niej, wzorców. Historia Tessy i Hardina to - co wielokrotnie już powtarzałam - moje książkowe guilty pleasure i byłam pewna, że z "Nothing more" (które przenosi nas w sam środek nowojorskiego życia Landona i Tess) będzie podobnie. A - o bogowie! - nie było.
W najmniejszym nawet stopniu.

sobota, 18 marca 2017

RECENZJA - "Dziewczyna, którą kochałeś" Jojo Moyes




Gdy nieznany dotąd autor napisze bestseller, gwałtownie wzrasta zainteresowanie jego poprzednimi książkami, a premiera każdej następnej wywołuję falę gorączkowej ekscytacji i - chcąc nie chcąc - piramidę oczekiwań. Bo czy nowa powieść okaże się równie dobra co poprzednia? A może jedynie sprzeda się na fali jej popularności i słuch zaginie o niej szybciej niż zdążysz powiedzieć "accio"? 
Te właśnie pytania zakiełkowały mi w głowie niemal w tym samym momencie, w którym ujrzałam zapowiedź nowej książki Jojo Moyes. O ile "Zanim się pojawiłeś" uwielbiam i wciąż przeżywam, to "Ostatni list od kochanka" (który wpadł mi w  ręce nieco później) zanudził mnie niemal na śmierć. Czy muszę więc mówić jak bardzo (i dlaczego) wahałam się poznać "Dziewczynę, którą kochałeś"? Bo co, czytać? Nie czytać?
Przeczytałam.
I absolutnie nie żałuję.


sobota, 4 lutego 2017

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - "Caraval. Chłopak, który smakował jak północ" Stephanie Garber




Debiut, który przedpremierowo zdobywa setki pochwał; który oczarował producentów filmowej wersji "Niezgodnej"  na tyle, że właśnie przygotowują jego ekranizację i który pojawi się w blisko 20. krajach świata.
Debiut, który - ponoć! - zniewala, zachwyca i intryguje.
Brzmi bardzo, BARDZO zachęcająco, prawda?
Ha.
Obietnica dobrej książki to niestety jedyne, co może zaoferować Wam "Caraval".


wtorek, 19 lipca 2016

[PRZEDPREMIEROWO] RECENZJA - Magda Stachula i jej "Idealna"




Mam pewną wadę (a może przypadłość...?), która często odbiera mi przyjemność z czytania książek i poznawania nowych historii. Zazwyczaj już na samym początku jestem w stanie przewidzieć zakończenie, a nawet jeśli nie samo zakończenie, to już na pewno punkt kulminacyjny. Moment, który ma wywołać okrzyk pełen zdumienia, u mnie powoduje tylko miarowe kiwanie głową i wymamrotanie pod nosem "Wiedziałam".
Dlatego też gdy dotarła do mnie starannie zapakowana koperta z pewnym debiutem i propozycją zakładu, bez mrugnięcia okiem stwierdziłam, że w to wchodzę. W końcu każdy lubi dostawać czekoladę, prawda? Byłam pewna, że "Idealna" niezbyt mi się spodoba, a już na pewno że niczym mnie nie zaskoczy. Niemal czułam  smak i zapach tej obiecanej mi czekolady. Okazało się jednak, że uniknę dodatkowych kilogramów, bo "Idealna" to jedna z największych niespodzianek tego roku. 


Wykonała Ronnie