Lubię Amy Harmon. Nawet bardzo.
Problem w tym, że każda jej książka, którą do tej pory czytałam, była obyczajówką - ewentualnie młodzieżówką z delikatną domieszką romansu. "Z piasku i popiołu" zaś - choć posiada wątki obyczajowe - klasyfikowana jest przede wszystkim jako "powieść historyczna".
A to, moi drodzy, zupełnie inna para kaloszy.







