
Chyba nie przesadzę, gdy stwierdzę, że niemal każdy bohater - czy to młodzieżówki, czy obfitującego w gorące sceny New Adult - jest na wskroś idealny. Pal licho piękno wewnętrzne, ono akurat liczy się najmniej; najważniejsze, by nasz bohater miał idealną wagę, idealny wzrost i idealną twarz.
A gdyby tak w roli głównej obsadzić postać, która - jak przecież każdy - ma (niewydumane!) kompleksy? Gdyby za pierwszoplanowego bohatera obrać kogoś, kto nie raz i nie dwa narażony był na prześmiewcze komentarze?
Tak też zrobiła Joanne MacGregor, której Peyton - przesympatyczna i nieszablonowa - idealnie wpisuje się w nurt body positive.
Panie i Panowie, przed Wami jej wysokość P.! ;)
A gdyby tak w roli głównej obsadzić postać, która - jak przecież każdy - ma (niewydumane!) kompleksy? Gdyby za pierwszoplanowego bohatera obrać kogoś, kto nie raz i nie dwa narażony był na prześmiewcze komentarze?
Tak też zrobiła Joanne MacGregor, której Peyton - przesympatyczna i nieszablonowa - idealnie wpisuje się w nurt body positive.
Panie i Panowie, przed Wami jej wysokość P.! ;)





